Nawigacja
Główna
Forum
Nasze fotki
Biografie
Bannery
Szukaj
Kontakt
Fraszki
Ankieta
Który z cytatów jest Ci nabardziej bliski?

Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie. - Jan Paweł II

Jest ta­ka miłość, która nie umiera, choć za­kocha­ni od siebie odejdą. - Jan Twardowski

Pozwólmy ludziom być szczęśliwymi według ich własnego uznania. - B.Prus

Jeśli ktoś prosi nas o pomoc, to znaczy że jesteśmy jeszcze coś warci. - Coelho

Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same - Phil Bosmans

Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami. - Adam Mickiewicz

Przyjaciele
-Yorki
-Katalog
-Forum Yorki
-Kartki świąteczne
-Forum zwierzęta
-Kartki urodzinowe

Wiersze, wierszyki i opowiadania

Portal poetycki Wierszek.pl. Dodaj swoje wiersze!

Tworzysz, ale nie ma kto cię NAPRAWDĘ wysłuchać i ocenić? Chcesz podzielić się swoją twórczością, poznać twórczość innych, zasięgnąć cennych rad, które pozwolą ci się udoskonalić? Chcesz wziąć udział w konkursach, a może i wygrać któryś? Chcesz poznać wartościowych ludzi? Dobrze trafiłeś! Tylko tu w przyjaznym gronie naprawdę złapiesz wiatr w żagle! Pomożemy zmienić bryłę w oszlifowany diament, a to wszystko w sympatycznej atmosferze, bez złośliwych docinków! Dołącz do przyjaciół po artystycznym fachu! Zapraszamy!



Ostatnio poruszane tematy
  Temat Wyświetleń Odpowiedzi Ostatni post
parodie
Piaskownica
125 12 piotrus88
19-06-2013 20:15
Co słychać u Ciebie w głośn...
Pogawędki
62392 1336 Iwonn
19-06-2013 20:07
Miliony powodów do życia
Piaskownica
2657 142 Maariusz14
19-06-2013 17:50
TROCHĘ NA WESOŁO...
Piaskownica
60280 758 Iwonn
19-06-2013 17:37
KONKURS Mariusza
Konkursy
97 9 Edit
19-06-2013 13:24
KONKURS SPOKSA
W konkursie Spoksa zwyciężył wiersz Maariusza14 już jej niosą...


już jej niosą...

windą do nieba chcieli pojechać
lecz już na starcie los zesłał pecha

orkiestra utknęła w lesie na bezdrożach
ktoś dwie opony przebił w limuzynie
spalił się na rożnie smakowity kołacz
strumieniem przestróg smutek z nieba płynie

w kościele kapłan pomylił słowa
drużba obrączek dobrze nie schował
ryż przemoknięty nie chciał opadać
krzyczeli goście biada im biada

już po pierwszym tańcu zgasło światło w sali
zazdrośni kochasie porwali młodego
nie tęsknij dziewczyno będą go wieszali
usłyszysz zza grobu bólu trwożne echo

nazajutrz rano przestało padać
szepnęła młoda biada mi biada
welon okrywał twarz bladolicą
mogłam pozostać jednak dziewicą



GRATULUJEMY!!!!!!!!!!!
Edit dnia czerwiec 06 2013
SPOTKANIE AUTORSKIE
To był naprawdę wyjątkowy czas...dla takich chwil warto żyć...dzieci są niesamowicie szczere




Więcej szczegółów TUTAJ

Edit dnia czerwiec 05 2013
WYDAWNICTWO MINIATURA
Wydawnictwo Miniatura czyli Wydawnictwo Miniatura - Stowarzyszenie Siwobrodych Poetów - to wydawnictwo z siedzibą w Krakowie publikujące pozycje z zakresu poezji, aforystyki oraz literatury z pogranicza filozofii i mistyki.
Pierwsze oficjalne publikacje miały miejsce w 1988 roku. Założycielem wydawnictwa jest Mieczysław Mączka. Wydawnictwo ma siedzibę od dwudziestu lat przy ul. Barskiej 13 w Krakowie.

Mieczysław Mączka ur. w 1947 roku we Wrocławiu.
Mieszkał w Rzeszowie, Zalesiu Górnym pod Warszawą
i Nowym Sączu. Od trzydziestu lat mieszka
w Krakowie. Ukończył pedagogikę, nauki polityczne,
dziennikarstwo oraz edytorstwo - wszystko na Uniwersytecie
Warszawskim. Pisać zaczął we wczesnym
dzieciństwie. Zadebiutował mikroopowiadaniem na
antenie Polskiego Radia w lipcu 1963 roku. W latach
młodzieńczych związał się z Korespondencyjnym Klubem
Młodych Pisarzy przy Związku Młodzieży Wiejskiej.
Założył Sądecką Oficynę Wydawniczą (1983),
Podhalańską Oficynę Wydawniczą (1986) oraz Wydawnictwo
„Miniatura” (1988). Jest prezesem Stowarzyszenia
Siwobrodych Poetów. Wydał około 3000
tytułów w tym około 900 debiutów, przede wszystkim
książek poetyckich, także czasopism: Okolice - Warszawa,
Kobiece sekrety - Lwów, Biesiada - Nowy Sącz,
Metafora - Kraków.


Dzisiaj miałam okazje poznać pana Mieczysława osobiście. Wyjątkowy i skromny człowiek.
Poznałam również panią Martę i panią Agnieszkę ,które pracują w Wydawnictwie.
Wydawnictwo to mały skromny pokoik z niesamowitym klimatem wszędzie książki taki bym powiedziała pokój z duszą...Nie da się w paru słowach tego opisać. Dziękuję za miłe i serdeczne przyjęcie.




Pamiątkowa fotka pan Mieczysław ja i mój tomik .

Resztę zdjęć możecie zobaczyć w wierszkowej galerii
Edit dnia maj 23 2013
GNIAZDO ORŁA


Autor: Resor

Część 4: "Wieczorek zapoznawczy"

Obudziłem się później niż zwykle, bo przed jedenastą. Czułem jeszcze zmęczenie nocną akcją ratunkową. Ubrałem się, zjadłem śniadanie i chcąc jak najszybciej znów zobaczyć Mariannę postanowiłem pomóc rodzicom, którzy pomagali z kolei Pani Helenie w przygotowaniach do wieczorku zapoznawczego. Myślałem, że przez to czas upłynie mi szybciej, jednak każda minuta wydłużała mi się. Cały czas myślałem o pięknej Brazylijce.
Przed samym wieczorkiem spędziłem w łazience ponad godzinę. Wykąpałem się, ułożyłem starannie włosy na żel i użyłem moich najlepszych perfum - a to wszystko dla niej.
Kiedy już przyszliśmy do domu Państwa Poreskich Wszyscy już tam byli: mąż Pani Heleny - Borys, Pani Agnieszka Frenz, Pan Igor Wurtnik , Państwo Michał i Katarzyna Zimorscy, Państwo Dariusz i Marta Niberscy, Zyszek oraz jego rodzice. Brakowało tylko Pana Stanisława i Marianny. Wszyscy byli ubrani w stroje wieczorowe.
Po przywitaniu się ze wszystkimi moi rodzice i rodzice Zbyszka postanowili pomóc jeszcze Pani Helenie w przygotowaniach w kuchni i razem z nią wyszli z salonu. Ja ze Zbyszkiem usiedliśmy koło siebie. Było kilka minut po dwudziestej, jak usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
- Ja otworzę ! - Zdeklarowałem się szybko. Poprawiłem kołnierzyk koszuli i podążyłem w kierunku drzwi. Serce znów zaczęło bić znacznie szybciej, zupełnie jak podczas akcji próby ratunkowej.
Otworzyłem drzwi i wtedy znów ją zobaczyłem. Znowu wyglądała zjawiskowo. Miała na sobie czerwoną sukienkę przepasaną czarną wstążką z kokardą na tyle. Piękne falujące włosy miała spięte czerwoną spinką, dzięki czemu odsłoniła całą swoją twarz.
- Dobry wieczór - Przywitałem się najpierw z Panem Stanisławem, który przyszedł w mniej oficjalnym stroju.
- Dobry wieczór młody człowieku - Odrzekł - Widziałem Cię dziś. Jesteś naszym sąsiadem prawda ?
- Zgadza się
- To moja córka Marianna.
Podałem jej dłoń i starałem się aby wyglądało to tak, jakbym faktycznie dopiero ją poznał. Ona również odegrała swoją rolę.
- Czuję jakieś ładne zapachy, a więc już chodźmy. Musimy wracać za godzinę.
Zacząłem iść przodem kierując ich do salonu. Kiedy już weszliśmy wszyscy patrzeli w nasza stronę. Ja szedłem dalej do Zbyszka, ale Pan Stanisław stał w miejscu. Odwróciłem się i pokazałem wolne miejsce Mariannie. Wtedy zauważyłem, że wyraz Pana Stanisława drastycznie się zmienił. W chwili gdy Marianna ruszyła się z miejsca złapał ją za rękę i powiedział:
- Musimy już iść.
Nie puszczając ręki Marianny odwrócił się i podążył z powrotem w kierunku korytarza. W tym momencie z kuchni wyszła Pani Helena.
- Co się stało ?
- Nasz nowy sąsiad jednak zrezygnował z kolacji - Odpowiedziała Pani Agnieszka.
Pani Helena szybkim krokiem ruszyła w stronę korytarza. Zaraz po tym wyszli z kuchni moi rodzice i rodzice Zbyszka. Pani Agnieszka znowu powiedziała co przed chwilą zaszło. Nie czekając ani chwili dłużej nasi ojcowie również wyszli.
Po jakiś pięciu minutach wrócili razem z Panią Heleną.
- No i jak ? - Spytała pierwsza Pani Agnieszka - Wiadomo czemu tak szybko się zmył ?
- Nie chciał powiedzieć - Zaczęła mówić Pani Helena - Jedynie co powiedział, to: "przepraszam, ale nie jesteśmy tu bezpieczni"
- I nie mówił o co mu chodzi ?
- No właśnie nie - Odpowiedział tata Zbyszka - Ale był widocznie czymś przejęty. Grzecznie przeprosił i po prostu poszedł z powrotem do domu.
- No cóż... Może jutro nam powie - Odpowiedziała tym razem Pani Katarzyna - Może po prostu normalnie zjedzmy kolację i nie myślmy już o tym.
Pani Helena lekko się uśmiechnęła i powiedziała:
- W końcu szkoda, żeby tak dobra rzeczy które czekają w kuchni się zmarnowały.
Po czym skierowała się do kuchni. Przez resztę tego wieczoru już nikt nie wspomniał o Panu Stanisławie. Ja w myślach próbowałem odgadnąć o co dokładnie mogło mu chodzić, ale z marnym skutkiem.
Dokładnie o 22:00 wstali Państwo Niberscy i oznajmili, że już wychodzą. Zaraz za nimi wyszli kolejni goście. Ja, Zbyszek i nasi rodzice wyszliśmy jako ostatni. Do domu dotarliśmy o 22:20. Mama poszła od razu się kąpać a ja z tatą usiedliśmy na kanapie i oglądaliśmy końcówkę jakiegoś filmu wojennego. Po niecałych dwudziestu minutach wyszła z łazienki ubrana w piżamę, wtedy ja miałem iść, ale wówczas usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Ktoś stukał w nie bardzo szybko, tak jakby chciał, abyśmy otworzyli jak najprędzej.
- Kto to u lica może być ? - Powiedział na głos tata i podszedł otworzyć drzwi.
Wtedy aż nas zamurowało: za drzwiami stała zapłakana Marianna. Mama wówczas szybko do niej podeszła i ukucnęła biorąc ją za rękę.
- Co się stało kochanie ? - Spytała troskliwym głosem.
- Mój tata...
- Co z nim?
- On... On nie żyje !
Edit dnia maj 09 2013
GNIAZDO ORŁA


Autor: Resor

Część 3: "Akcja ratunkowa"

Postanowiliśmy postawić na prosty plan. Wszystko omówiliśmy w ciągu godziny. Gdy tylko wybiła druga nad ranem wymknąłem się po cichu ze swojego pokoju przez okno. Pobiegłem prosto do garażu Zbyszka, przed którym już na mnie czekał. Wzięliśmy z niego drabinę i latarkę. Oboje ubraliśmy się na czarno: spodnie, bluzki a nawet czapki. Plan był prosty: pozostać jak najdłużej niewidzialnym. Gotowi podeszliśmy do "Gniazda Orła". Przez prawię połowę poprzedniego dnia obserwowałem ich dom, dzięki czemu zobaczyłem, że pokój Marianny znajduje się na pierwszym piętrze. Dlatego musieliśmy wziąć drabinę. Oparliśmy ją o ścianę i zacząłem się po woli wspinać. Zbyszek stał na czatach - miał wydać dźwięk orła przedniego "Kijj, kijj" jeśli zauważyłby coś podejrzanego.
Gdy byłem już przy jej oknie zapukałem, a wówczas moje serce zaczęło coraz szybciej kołatać. Nie było jednak odzewu, więc zapukałem jeszcze raz. Po chwili zauważyłem, jak zapala nocną lampkę i podchodzi do okna. Rozsunęła się zasłona i zobaczyłem ją po raz kolejny. Nie wiem jak to możliwe, ale wydawała mi się jeszcze piękniejsza. Jej mina mówiła sama za siebie: była kompletnie zaskoczona. Pewnie myślała, że jej się coś śni. Dopiero po kilku sekundach otworzyła mi okno.
- Co ty robisz ? I kim w ogóle u licha jesteś ?! - Zapytała od razu.
- Mam na imię Tomek i mieszkam naprzeciwko.
Marianna spojrzała się za siebie, potem podbiegła do drzwi i przekręciła w nich zamek, następnie włączyła radio. Dopiero po tym znów podeszła do mnie.
- Wejdź szybko i powiedz, po co przyszedłeś. I to o takiej dziwnej porze.
Najszybciej jak umiałem wgramoliłem się do środka pokoju. Wówczas zobaczyłem, że miała na sobie sięgającą do ud białą koszulę. Trochę odpasłem i zacząłem mówić:
- Przyszedłem tu żeby ci powiedzieć, że jakbyś miała jakiś problem, lub potrzebowała pomocy, to wiedz, że...
Wtedy usłyszeliśmy trzask jakiś drzwi na dole.
- Tak potrzebuje pomocy. Ale nie teraz. On tu pewnie zaraz przyjdzie.
- Marianno ! - Usłyszeliśmy głos z dołu - Ścisz radio !
Marianna odgarnęła kosmyk swoich kręconych włosów, który przed chwilą opadł jej na policzek i powiedziała:
- Wszystko Ci powiem jutro na wieczorku zapoznawczym, ale teraz musisz już iść.
- Marianno ! - Znów odezwał się basisty głos - Co ty tam wyrabiasz ?!
W tej chwili dało się słyszeć, jak skrzypią schody pod naciskiem jego ciała. To był znak, że tu idzie. Dziewczyna wówczas odwróciła się jeszcze raz w stronę drzwi, jakby upewniając się, czy aby na pewno przekręciła zamek w drzwiach. Następnie bez żadnych uprzedzeń po prostu mnie chwyciła swoimi palcami za twarz i pocałowała.
Poczułem dziwnie przyjemne mrowienie. Jej usta muskały moje usta w tak niesamowity sposób. To było cudowne doznanie, które trwało kilka sekund, ale dla mnie zdawało się trwać wieczność.
Przerwała z chwilą, gdy mężczyzna próbował otworzyć jej drzwi.
- Idź już !
Nieco jeszcze oszołomiony zacząłem wchodzić znów na drabinę. Nie mogłem nic powiedzieć na pożegnanie, bo zupełnie mnie zamurowało po tym pocałunku.
- Pa! Do jutra - Powiedziała i nie czekając na odpowiedź zamknęła okno i zasunęła zasłonę.
Usłyszałem jak otwiera mu drzwi i pierwsze pytanie:
- Dlaczego się zamykasz ?
- Pewnie nie wiesz, ale czasem budzą mnie koszmary. Wówczas włączam radio i zamykam drzwi, żeby poczuć się bezpiecznie.
W tej chwili z dołu wydobył się krzyk jakby zranionego orła. Zbyszek zupełnie nie przyłożył się do tego zadania. Wiedziałem wówczas, że muszę jak najszybciej zejść na dół.
- No wreszcie - Powiedział Zbyszek, gdy byłem już na dole - Usłyszałem jak nadjeżdża jakiś samochód. Musimy się zmywać.
Wtedy zauważyliśmy snop światła, który dochodził od strony ulicy. To był znak, że ktoś już tu idzie. Szybko wzięliśmy drabinę i zaczęliśmy uciekać w stronę garaży. Na szczęście mój przyjaciel miał spory refleks i szybko wyjął kluczyki do swojego garażu z kieszeni w spodniach. Otwarł i nie oglądając się szybko się do niego schowaliśmy.
Biegliśmy całą drogę, więc od razu usiedliśmy na podłodze, aby odpocząć. Po chwili usłyszeliśmy jakiś głos:
- Widzisz coś?
- Nie nic, widocznie nikogo tam nie było.
- Wiesz, że musimy sprawdzać za każdym razem dokładnie wszystkie możliwości.
- Wiem, chodź jeszcze tam za garaże.
Po tych słowach ucichło. Ja ze Zbyszkiem siedzieliśmy jeszcze tak w garażu przez jakieś piętnaście minut zanim wyszliśmy.
Zamykając garaż zaczął się pytać:
- No i jak się sprawa przedstawia ? Jest zakładnikiem ?
- Nie jestem pewien. Powiedziała, że wszystko wyjaśni na wieczorku zapoznawczym, ale wszystko wskazuje na to że tak. Na pewno jest tutaj coś nie tak, bo stwierdziła, że potrzebuje pomocy. Musimy teraz poczekać do 20:00.
Pożegnaliśmy się i ruszyliśmy do swoich domów. Ja znów wszedłem przez okno, które zostawiłem w pół otwarte.
Wiedziałem, że potrzebny jest mi odpoczynek przed dniem, który miał zaraz się zacząć, jednak po położeniu się do łóżka nie mogłem zasnąć. Jeszcze przez długo myślałem o ciepłym pocałunku Marianny, o jej palcach na mojej twarzy. To wyglądało tak, jakby chciała zabrać ten pocałunek ze sobą. Dopiero po jakiś dwóch godzinach zasnąłem.


---------------


C.D.N.
Edit dnia kwiecień 24 2013
GNIAZDO ORŁA





Autor: Resor.


Część 2: "Teoria porwania"

Każdy z nas pamięta ten pierwszy raz. Dla mnie to było właśnie wtedy, gdy w moim życiu pojawiła się ona. Wciąż miałem przed oczami jej śniadą cerę, piękne brązowe kręcone czarne włosy, i brązowe oczy. Nie wiedziałem wówczas co się ze mną stało. Nie potrafiłem zapomnieć o niej. Była taka inna od innych dziewczyn: na pewno nie była polką, bo bardziej przypomniała Brazylijkę. No i do tego to niebanalne imię: Marianna, które nadal odbijało się echem w mojej głowie.
- Tomek, dlaczego nie jesz ? - Z zamyślenia wyrwał mnie głos mamy.
Spojrzałem na dół i zobaczyłem, że na stole jest pełny talerz zimnej już zupy pomidorowej. Bez odpowiedzi zacząłem ją po prostu szybko jeść. To dziwne, ale myśląc o niej nie czułem nawet głodu. Wówczas dotarło do mnie, że to może być miłość. Nie chciałem jednak, żeby ktoś się zorientował, że podkochuję się w swojej nowej sąsiadce
Ledwo zjadłem zupę i usłyszałem, jak ktoś dzwoni do drzwi.
- Ja otworzę - Krzyknąłem i pobiegłem do drzwi.
Tak, jak przypuszczałem przyszedł do mnie Zbyszek.
- Stary musimy pogadać, właśnie coś odkryłem - Powiedział niezwykle podekscytowany.
- Mamo idę do Zbyszka - Znów krzyknąłem i razem z nim wyszedłem.
Mój przyjaciel nie chciał mi zdradzić o co chodzi.
- Wszystko wyjaśnię Ci w moim pokoju - Powiedział.
Jego pokój wyglądał nieco jak centrum dowodzenia, tylko, że panował w nim totalny nieład. Wszędzie były porozrzucane jakieś kartki papieru, kawałki gazet, flamastry do zakreślania jakiś informacji. Na ścianie po prawej stronie drzwi wisiała tablica, gdzie wisiały przypięte niedbale kolejne skrawki gazet. Obok tablicy wisiała mapa naszego miasteczka, z widoczną plamą po herbacie.
Na biurku przy oknie leżała sterta zapełnionych segregatorów, a na samym jego środku jego święty Graal: stare radio CB. Nieraz udawało mu się przez nie podsłuchać rozmowy policjantów, którzy przejeżdżali obok i akurat coś nadawali.
- Wiem już co jest grane... - Zaczął mówić Zbyszek.
- O co chodzi?
- Myślę, że ona została porwana.
Popatrzałem na niego. Ze wszystkich oryginalnych pomysłów i stwierdzeń, ta wypowiedź była wówczas najbardziej niedorzeczna.
- Marianna ?! - Odparłem zdziwiony - Ty chyba żartujesz ?
- Nie, nie. Zaraz wszystko Ci wytłumaczę.
Siadł przy radiu, zaczął coś przy nim majstrować i zaczął wyjaśniać:
- No bo zobacz: przyjeżdża facet z córką, która zupełnie nie jest do niego podobna i do tego po mieście kręci się nadal ta czarna furgonetka.
- Zbyszek, ty naprawdę przesadzasz. Marianna swoją urodę pewnie odziedziczyła po matce, która pewnie była Brazylijką.
- No a jak wyjaśnisz te słowa, które słyszeliśmy.
Chwilę zacząłem się zastanawiać. Faktycznie brzmiały one dwuznacznie.
- Może chodzi tylko o jakąś sprawę rodzinną
- Ja i tak czuję, że coś jest nie tak.
Wtedy pomiędzy szumami z CB radia nagle wydobył się głos:
- 4551, 4551 odezwij się. Odbiór.
Zbyszek momentalnie odstawił dłoń od radia i razem ze mną słuchał dalej:
- Tu 4551, co się stało ? Odbiór.
- Jak tam sytuacja ? Bez zmian ? Odbiór.
- Tak, bez zmian, cały czas jesteśmy przy gnieździe orła. Nic się nie dzieje. Odbiór.
- W porządku. Zaraz zmieni was 4552. Bez odbioru.
- Rozumiem 4550, bez odbioru.
Popatrzyliśmy się na siebie.
- Słyszałeś to ? - Zapytał Zbyszek.
- Przecież też tu byłem.
- Co to może znaczyć ? Po co obserwują gniazdo orła ?
Zbyszek odsunął w pół zasłonięte żaluzje i zaczął się rozglądać.
- Spójrz - powiedział po krótkiej chwili - Tam stoi ta czarna furgonetka.
Spojrzałem przez okno. Nieopodal faktycznie stała czarna furgonetka. W okolicy nie było żadnego innego samochodu. Było jasne, że głosy które słyszeliśmy w CB radiu musiały pochodzić z tej furgonetki. Wtedy mnie olśniło.
- Gniazdo orła to konkretne miejsce. Myślę, że jest to dom Marianny.
Mój przyjaciel od razu podskoczył.
- Widzisz ! - Krzyknął - Na pewno go obserwują, bo chcą dorwać tego porywacza.
- Jakby chcieli, to by już to zrobili.
- Może szukają jeszcze dowodów ? Może zrobił tak, jak ty mówiłeś: żeby wszyscy myśleli, że jest ojcem Marianny. Tymczasem po prostu porwał ją dla okupu i Oni to sprawdzają.
Zmarszczyłem brwi szukając jakiejś logicznej odpowiedzi na dość ekscentryczny pomysł Zbyszka.
- To mało prawdopodobne !
- Ale jednak przyznaj, że mogę mieć rację.
- Istnieje mały procent, że...
- No widzisz ! I ja już wiem jak się o tym przekonać w pełni.
Aż się zacząłem bać, co za plan zrodził się w umyśle mojego przyjaciela.
- Musimy podjąć akcję ratunkową.
- My ?!
- No jasne.
- Słuchaj Zbyszku. Jeśli faktycznie jest to porwanie, to Ci faceci w czarnej furgonetce na pewno się tym zajmom. Nie powinniśmy się do tego mieszać.
- Boisz się ?!
- Nie o to chodzi... Trzeba pomyśleć, że przez to sama Marianna może mieć problemy.
- Już rozumiem.
- Co takiego?
- Ty się w niej zadłużyłeś.
- Że co ? - Próbowałem udawać, że nie wiem o co mu chodzi.
- Przestań ściemniać! Widziałem, jak na nią patrzysz. A teraz do tego martwisz się o nią.
- A ty się nie martwisz o innych ?
- Tak, ale gdy to powiedziałem zaczerwieniłeś się jak burak.
Niestety mowa ciała w większości mówi wszystko sama za siebie. Faktycznie czułem, że się czerwienię.
- No dobrze. Faktycznie mi się spodobała - Przyznałem w końcu - Ale co ma to do rzeczy ?
- Posłuchaj: jak sądzisz, co pomyśli sobie dziewczyna, która jest w opałach, jeśli zobaczy, że próbujesz ją ocalić?
- Że jestem świrem ?
- Przestań! Będziesz dla niej jak rycerz w lśniącej zbroi. Nawet jeśli faktycznie to nie jest porwanie, to wówczas się o tym przekonamy na sto procent.
Wiedziałem, że jest to najbardziej szalony pomysł, jaki przyszedł mu na myśl, ale wiedziałem, że Marianna jakoś musi mnie zauważyć. Próba ratunku na pewno nawet z urojonego przez nas porwania na pewno zostanie przez nią doceniona.
- No dobrze - Zgodziłem się w końcu - Co proponujesz ?
- Skoro jutro jest wieczorek zapoznawczy musimy zrobić to jeszcze dziś wieczorem.
- A może po prostu podczas wieczorku jej się zapytam ?
- Musimy działać jak najszybciej, jeśli Ci na niej zależy.
- W porządku, więc jak ty to widzisz ?
Zbyszek rozłożył wielką kartkę papieru, wziął jeden z flamastrów i zaczął objaśniać swój szalony plan.

-----------

C.D.N.
Edit dnia kwiecień 07 2013
Konkurs na humoreskę
W konkursie kingi d , której tematem było napisanie humoreski wygrała praca Spoksa.

Schow wariatka

Dziwna jest ta pani, co wgryza do bani
za świeczkami szuka gdy opału trzeba
szczupła jak te haby, co to aby, aby
ledwie kory na niej, ni miąższu ni chleba

Tylko cwałem goni stadem dzikich koni
komu to potrzebna, zda się taka praca
zaskoczy co chwila gdy czas nie przychyla
na imię jej Gosia co dupy zawraca

Trudno by ogarnąć, jeszcze jej nie trawię;
Wszystkie szału-trąbki, spadające bombki,
zew ten wilczy prawie, zając skryty w trawie
co słucha i wcina, ni to smar-słonina

Niczym fetysz mami, magię przypomina
splata, pnie i wspina, spada jak lawina
niosąc rój uniesień upadków i wzniesień
I na koniec strawa jak ten głaz przyczyna

Ten gar wielki z wiekiem czarnej kawy z mlekiem
Niby fajna sprawa, dla jelit zabawa
Wrzyna to i trzyma, grzeje, przypomina
Dynamit mieszanka~! Nie kawa - maślanka!

Tak też różę zrobi nawet
bodaj z najlichszego kwiatka
współwydawca i menedżer
twoja wena - szał-wariatka



autor : Spoks


GRATULUJEMY!!!!!!!!!!!!!!
Edit dnia kwiecień 04 2013


Ekipa portalu Wierszek.pl:

1. Administrator główny Neonex - zarządzanie stronką od spraw technicznych i organizacyjnych.
2. Administrator główny Edit - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
3. Administrator główny piotrus88 - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
4.Administrator Szlachcic - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.

Wierszek.pl - wiersze, wierszyki.

Administracja nie odpowiada za wiersze dodane przez użytkowników!
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ostatnie artykuły
mrokiem spowity świat
łzami zdobione ołtarze
Widok z okna
"Echo"
Echa ciemności
Z walizką
Cisza Domu.
Panda na bambusie cz.6
niezamazane wspomnienie
Kim jesteś duszo
pożegnanie z przeszł...
Miłość nie moja już
Późna wiosna
trzepocząc skrzydłam...
Iwonka
bla bla bla
Nadzieja
i co będzie? ...
W cyrku
pajęcza nić...
***
Mario...
nie wystarczą worki ...
****
Grzybobranie z ciotką
na kredyt kochać się...
ja nie wybaczam
Przygoda z Aqualonge...
"Drapią chmury szkla...
Zacznij od siebie...
Owoc miłości
On odszedł
Przygoda z Aqualonge...
Chwila
zapach jaśminu
Latanie
....Nie rzucim ziemi...
Stary dom
Susza
gdzie rodzą się marz...
Bóg się chyba pomylił
słonko
perłowe ogrody chmur
ŻYCIE
zmarli
Co się stało?
Kłamstwa pogardy
zatraćmy się
ups...coś zgniotłem :))
c.d. nie n.
Aktualnie online
Gości online: 25

Użytkowników online: 8
Maariusz14, mama80, Iwonn, piotrus88, Edit, Helen, Atri, Qba

Łącznie użytkowników: 1,303
Najnowszy użytkownik: Qba