Statystyki
· Gości: 13
· Użytkowników: 0
· Łącznie: 769
· Najnowszy: gorenika
|
Wiersze, wierszyki i opowiadaniaPortal poetycki Wierszek.pl. Dodaj swoje wiersze!
| Ostatnio poruszane tematy |
|
|
LIST PIERWSZY
Kochani rodzice,
Jezd tu bardzo fajnie. Pogoda jezd w kratke i czasami trohę pada. Nie dokuczamy naszej pani, bo nasza pani powiedziała, że przez nas zwariuje, lecz nie zwariowała, bo po dwuch dniach
uciekli od nas wszyscy wyhowafcy i nasza pani też.
To bardzo fajnie, bo nie muszę sie myć. Jedzenie jezd tu niedobre, bo tszy dni temu skończyły sie liście i szyszki na okolicznych drzewach, a ktoś w nocy nawet obgryzał kore z drzewa, ale tylko od strony południowej, bo tą z mhem i porostami pozostawił nietknientom. W sklepie nie moge sobie nic kupić, bo okradli mnie już tszy razy, ale i tak nie ukradli mi nic, bo wcześniej spłonął nasz namiot, bo Jarek palił papierosa pod kocem w nocy. Na pole z kartoflami nie morzemy wyhodzić, bo dwa dni temu wybiło szambo i w promieniu kilometra od placu apelowego jezd strefa skażona, a taki pan w śmiesznej masce i z karabinem powiedział, że bedziemy sie bawić w kfarantanne. Ta zabawa jezd strasznie nudna, bo trfa już i nic ciekawego sie nie dzieje, poza tym, ze czasami
ktos nam świeci takie śmieszne czerwone kropki na czołach. To jezd bardzo fajne i podobałoby sie babci, bo jak ktoś sie ruszy, to ta kropka za nim też. Nic sie mamo nie martw, bo jedzenie nam przynosi taki pan z telewizji, a w zamian my musimy sie rozbierać przed kamerom i robić takie śmieszne rzeczy. Dzisiaj było bardzo zabawnie, bo ten pan przyprowadził koze, a ona tak fajnie mieliła jenzykiem, a potem ugryzła takiego chłopaka ze starszej grupy.
Musze już kończyć, bo taki inny pan powiedział, że zaraz bedzie godzina policyjna.
Caluję mocno
tfuj syn Wacuś
LIST DRUGI
Drodzy Rodzice!
Druh drużynowy powiedział nam, że mamy wszyscy napisać do rodziców, ponieważ najprawdopodobniej widzieliście powódź w TV i bardzo się martwicie. Nic nam nie jest. Woda porwała tylko jeden nasz namiot i dwa śpiwory. Na szczęście żaden z nas się nie utopił, ponieważ kiedy to się zdarzyło byliśmy wszyscy w górach i szukaliśmy Krzyśka, który zaginął. Zadzwońcie, proszę, do matki Krzyśka i powiedzcie jej, że już wszystko w porządku i że się znalazł. Krzysiek sam nie może do niej napisać, bo połamał sobie obie ręce jak spadał ze skały. Na poszukiwania Krzyśka wyjechaliśmy pick-up'em drużynowego. To było niesamowite. Nigdy byśmy nie znaleźli Krzyśka w tych ciemnościach, gdyby nie
błyskawice. Druh drużynowy strasznie się wkurzył, że Krzychu poszedł w góry nikomu nic nie mówiąc. Krzysiek powiedział, że mówił mu przecież, ale to było podczas pożaru, więc drużynowy najprawdopodobniej go nie usłyszał. Wiedzieliście, że jeśli się wrzuci do ognia butelkę z benzyną to może wybuchnąć?? Mokry las nie spłonął, ale jeden z naszych namiotów tak. Także trochę naszych ubrań. No i Stefan będzie wyglądał tak niesamowicie, dopóki nie odrosną mu włosy. Będziemy w domu w sobotę, jeśli do tego czasu drużynowy naprawi samochód. Ten wypadek to naprawdę nie była jego wina. Hamulce pracowały OK kiedy ruszaliśmy. Druh powiedział, że tak stary samochód miał prawo się popsuć. Prawdopodobnie dlatego, że był tak stary, nikt nie chciał go ubezpieczyć. Ale w sumie uważamy, że ten samochód jest całkiem cool. Tak jak i druh drużynowy. Nie robi nam wymówek jak nabrudzimy w aucie, a kiedy w kabinie robi się gorąco, druh pozwala nam jechać na pace. Trudno żeby nie było gorąco jak jedziemy w 10 osób. Ale odkąd patrol policji zatrzymał nas na autostradzie już nie wsiadamy na pakę. Czy już wspominałem, że druh jest dobrym kierowcą? Przed tym wypadkiem uczył Ryśka jeździć. Ale spoko, pozwalał mu tylko na szybszą jazdę na górskich drogach, gdzie prawie nie ma ruchu. Od czasu do czasu przejeżdżają tam tylko ciężarówki. Dzisiaj rano wszyscy chłopacy skakali do wody ze skał i pływali w jeziorze. Druh nie pozwolił mi, ponieważ nie umiem pływać, i Krzyśkowi z powodu tych jego rąk; dlatego my dwaj pływaliśmy po jeziorze kajakiem. Fajne jezioro. I głębokie. Chociaż niektóre czubki drzew wystają ponad lustrem wody. Druh nie jest upierdliwy jak inni drużynowi. Nawet nam nie marudził, że nie ubraliśmy kamizelek ratunkowych. Spędza teraz dużo czasu naprawiając samochód, więc staramy się nie zawracać mu głowy głupotami. Zdobyliśmy już odznaki pierwszej pomocy. Kiedy Dawid nurkował w jeziorze i uciął sobie rękę, sami zakładaliśmy mu opaskę uciskową. Ja i Marek wtedy zwymiotowaliśmy, ale druh powiedział, że to prawdopodobnie było tylko zatrucie
pokarmowe po zjedzeniu resztek kurczaka. Druh powiedział, że tak samo wymiotował po jedzeniu, które jadał w więzieniu. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że on wyszedł i został naszym drużynowym. Druh mówił, że teraz jest już dużo mądrzejszy i że zrobiłby TO dużo lepiej niż wtedy. Nie bardzo wiem, o co chodzi. Muszę już kończyć. Idziemy do miasta, żeby wysłać listy i kupić naboje. Nie martwcie się o mnie. Jest OK.
Na parę chwil przed balem cz.83
Lecz...
Szpregel podszedł do niej i dotknął jej dłoni...."Popatrz na mnie " powiedział.Nieśmiało i bardzo wolno opuszczała ręce by odsłonić oczy z których spływały łzy.... Nie wiadomo czy ze wzruszenia czy ze względu na słońce."Jak długo byłaś w podziemiach? i dlaczego?" zapytał jej.Jednak ona nie słyszała już nic ..pobiegła przed siebie na polanę i zaczęła podskakiwać i się kręcić....Tymczasem na zamku godziny już dzieliły do balu.Edit po nocnych figlach ze swoim królem zbudziła się bardzo szczęśliwa.Jednak myśli o wojnie nie pozwalały tak do końca się cieszyć.Dzisiaj bal i konkurs .Chciała by wszystko wypadło jak najlepiej by goście byli zadowoleni.Neonexa już nie było w łóżku.Więc też wstała.Wyjrzała przez okno ale tam było tłoczno .Uśmiechnęła się pod nosem.Lubiła bardzo tego typu imprezy i spotkania z....
ciąg dalszy nastąpi...
I wtedy...
poczuł jak brzuch Edit zaczął się poruszać.Królowa wtuliła się jeszcze mocniej w ramiona neonexa...wiedziała że nieprędko go zobaczy.Noc rozciągnęła się nad całym zamkiem .Jutro bal wszyscy czekali tego dnia z niecierpliwością.Wszystkie kobiety szykowały swoje kreacje by wyglądać jak najlepiej.A w podziemiach trójka uciekinierów biegła ile sił za buziaczkiem do wyjścia.I nagle dostrzegli jakieś drzwi"Uciekajcie "zawołała im dziewczyna.Gatt i Szpregel weszli za nie"Chodź..."krzyknęli do niej równocześnie zbiegowie."Nie mogę..."Szpregel nie zastanawiając się ani chwili pociągnął Buziaczka ku sobie a drugą ręką zatrzasnął drzwi przed nosem wściekłego trolla Piona.Znaleźli się na polanie pełnej kwiatów .Przymrużyli oczy na widok słońca"Gdzie jesteśmy?"zapytała Gatt dziewczyny .Jednak Buziaczek stała i rękami zasłaniała oczy..."Zabierzcie to słońce"szepnęła cichutko ...Lecz...
ciąg dalszy nastąpi...
Różewicz Tadeusz
Ojciec
Idzie przez moje serce
stary ojciec
nie oszczędzał w życiu
nie składał
ziarnka do ziarnka
nie kupił sobie domku
ani złotego zegarka
jakoś nie zebrała się miarka
Żył jak ptak
śpiewająco
z dnia na dzień
ale
powiedzcie czy może
tak żyć niższy urzędnik
przez wiele lat
Idzie przez moje serce
ojciec
w starym kapeluszu
pogwizduje
wesołą piosenkę
I wierzy święcie
że pójdzie do nieba
Był już Dzień Matki...Dzień Dziecka...dzisiaj Dzień Ojca...pamiętajmy o tym dniu
 W wyniku katastrofy pod Smoleńskiem zostały ogłoszone przyspieszone wybory prezydenckie. To już niedługo - 20 czerwca lokale wyborcze będą otwarte; dostaniemy karty do głosowania, a po ich wypełnieniu wrzucimy do urn.
Wybór prezydenta to sprawa w polityce naszego kraju najważniejsza. Wszakże jego funkcje są pomniejszane, to wcale jednak nie oznacza, że nie może brać aktywnego udziału w polityce. Tak więc skutki naszej decyzji będziemy odczuwać przez następne pięć lat.
Ostatnimi czasy Polskę dotknęły dwie klęski: jedna to katastrofa pod Smoleńskiem - śmierć załogi i pasażerów w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego, druga to powódź i tragedia setek tysięcy ludzi z zalanych terenów. Sytuacja jest naprawdę trudna; kampanii prezydenckiej praktycznie nie było. Kandydaci wyjeżdżali w teren po głosy, organizowali wiece, a ze względu na żałobę i niekomfortową sytuację związaną z powodzią, nie rzucano wobec siebie zarzutów. Ale to minie. Polityka wróci na swoje, polskie, tory. Nikt nie zapomni dawnych animozji, planów i krzywd. Nie warto wierzyć w zmianę, oczywiście pozytywną, polityków, należy się tylko obawiać by podział między nimi nie stał się jeszcze bardziej drastyczniejszy. Można także dostrzec podział w społeczeństwie na Polaków "prawych" i "złych". Z tą kwestią wiążę szczególne obawy. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko wierzyć, że nie długo ulegnie on zatarciu. Nie dajmy się omamić słodkim słowom i uprzejmym twarzom. Kandydaci przybrali różne maski: męża stanu bądź żałobnika. Po 20 czerwca bądź po drugiej turze wyborów maski będą leżały w starej szafie pokrywając się kurzem. Nie dajmy się także zwieść telewizyjnej propagandzie. Populizm na ekranie to bardzo groźna i niebezpieczna choroba dla państwa i dla społeczeństwa. A szczególnie dla wywalczonej dwadzieścia lat temu demokracji.
Drodzy, przejrzyjmy obietnice wyborcze kandydatów i dokonajmy wyboru. Nieważne, czy polityką się interesujemy, czy też nie. Zdaję sobie sprawę, że wielu przeżywa polityczne rozterki nie odnajdując odpowiedniego kandydata. Jednak stawka jest zbyt poważna, żeby pozwolić sobie na absencję. To nasz obywatelski obowiązek, który spełnić musimy. Nie pozwólcie, by przy Waszym imieniu i nazwisku komisja wyborcza zaznaczyła nieobecność. Frekwencja w ostatnich wyborach była naprawdę niska. Mam nadzieję, że w tym roku będzie wyższa. Dokonajmy rozważnego wyboru, przemyślanego i odpowiedzialnego; nie pod wpływem chwili i historii.
Drodzy, do urn. Do zobaczenia 20 czerwca, a potem - w co wierzę i pokładam głęboką nadzieję - w nieco lepszej Polsce. Zwłaszcza że mamy możliwość racjonalnego wyboru. Niech głos ludu zabrzmi głośno i wyraźnie. Przecież to my, zgodnie z art. 4. Konstytucji RP z 1997 roku, jesteśmy władzą zwierzchnią. To my jesteśmy Narodem.
Ukłony.
Jutro przecież bal wypadało się...
przygotować.Nic nie wiedział o złych wieściach jakie nadeszły na zamek...Edit chciała zostać sama ze swoim neonexem wiedziała że ta noc będzie ostatnia..potem król wyruszy na wojnę wesprzeć sąsiednie królestwo.On jakby czytał jej myśli złapał ją za rękę i pociągnął ją za sobą....Nie pożegnali się nawet z gośćmi w salonie którzy zobaczyli jak królewska para oddala się...Weszli do swojej ulubionej komnaty z kominkiem...prawie razem powiedzieli"Kocham cię...kocham".Ogień rozświetlał ich twarze...Nerwowo i w pośpiechu zaczęli zrzucać z siebie ubranie...tak jakby ktoś miał zabrać im to wszystko...jakby to był wyścig z czasem.Neonex dostrzegł piękny brzuszek u swojej miłości ..uklęknął i obsypując go pocałunkami rzekł ze łzami w oczach "Wrócę do Was... wrócę..."I wtedy...
ciąg dalszy nastąpi...
CZEGO WAM ŻYCZYĆ
Maria Terlikowska
Czego życzyć Dzieciom w Dniu Dziecka:
czarnych kotów na białych przypieckach,
burych kotów -
a może i białych...
byle były
i byle mruczały.
Życzę także Wam niskich okien
ze słonecznym, zielonym widokiem
a nad oknem - gałęzi kasztana
żeby kos miał gdzie śpiewać od rana.
Życzę rzeki i piasku przy rzece
na wspaniałe, piaskowe fortece.
I poziomek w leśnych kotlinach
drzew, na które dobrze się wspinać.
Życzę także wam koca, nie-koca,
który sny Wam przynosi po nocach
taki koc spełnia wszystkie życzenia:
to się w okręt, to w wyspę przemienia...
bywa też latającym dywanem
by się znowu stać kocem nad ranem.
I co jeszcze?
Już chyba niewiele:
śmiechu w domu
i lodów w niedzielę
i przyjaciół najlepszych na świecie
i wszystkiego, wszystkiego, co chcecie.
Wierszek.pl - wiersze, wierszyki.
Administracja nie odpowiada za wiersze dodane przez użytkowników!
|
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.
|