Nawigacja
Główna
Forum
Biografie
Bannery
Szukaj
Kontakt
Fraszki
Ankieta
Twój kierunek na podróż marzeń to:

Wyspy Karaibskie

Wyspy Kanaryjskie

Australia

Japonia

Wyspa Wielkanocna

Ameryka Północna

Ameryka Południowa

Afryka

Indie

Inne

Pliki Cookies
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zobacz prezenty okolicznościowe
Aktualnie online
Gości online: 14

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 3,166
Najnowszy użytkownik: Gregorynon

Wiersze, wierszyki i opowiadania

Portal poetycki Wierszek.pl. Dodaj swoje wiersze!

Tworzysz, ale nie ma kto cię NAPRAWDĘ wysłuchać i ocenić? Chcesz podzielić się swoją twórczością, poznać twórczość innych, zasięgnąć cennych rad, które pozwolą ci się udoskonalić? Chcesz wziąć udział w konkursach, a może i wygrać któryś? Chcesz poznać wartościowych ludzi? Dobrze trafiłeś! Tylko tu w przyjaznym gronie naprawdę złapiesz wiatr w żagle! Pomożemy zmienić bryłę w oszlifowany diament, a to wszystko w sympatycznej atmosferze, bez złośliwych docinków! Dołącz do przyjaciół po artystycznym fachu! Zapraszamy!

Boks reklamowy
Nawigacja
Artykuły » Proza » Greta i Hans
Greta i Hans
Długo się naradzali. Kobieta ze łzami w oczach próbowała odwieść męża od tego pomysłu. Był nieugięty.
-Musimy się ich pozbyć, bo zginiemy z głodu- tłumaczył.- Mamy jeszcze własne dzieci na utrzymaniu.
Nie dawała się przekonać.
-Wychowaliśmy jak swoje, nie możemy po prostu ich wyrzucić.
-To już postanowione. Jutro wyprowadzę ich do lasu.
Hans wszystko słyszał. Pobiegł do siostry.
-Greto, ojciec chce nas się pozbyć.
Dziewczyna pociągnęła nosem w ciemności.
-Mówi, że nie mamy co jeść- kontynuował chłopiec.
Postanowił czekać świtu, by z samego rana rozmówić się jeszcze z opiekunem. Zasnął dość szybko.

-Wstawać, darmozjady!- usłyszeli tuż nad uchem.
Greta i Hans zerwali się z łóżek i spojrzeli na ojczyma z przerażeniem.
-Do lasu idziemy.
Dzieci ociągając się, założyły buciki i kurtałki, niechętnie wyszły z chaty. Po drodze do drzwi przybrana matka ze łzami w oczach wcisnęła Hansowi kromkę chleba w rękę.
Poszli do lasu. Za nimi bierzyły skrzaty.
-Miły dzieciak- stwierdził jeden.
-No, tylko czerstwe te okruchy- padła odpowiedź drugiego.

-Patrzcie, kukułka buduje gniazdo- mężczyzna wskazał koronę drzewa i gdy dzieci tam spojrzały, zniknął w najbliższych krzakach.

-Hans, zgubiliśmy się już?
-Nie zgubiliśmy, bo..- Hans rzucił się na glebę, skrzaty w ostatniej chwili uciekły w trawę- Szlag! Jakieś kurewstwo pożarło okruchy!
Greta pociągnęła nosem, Hans gryzł swoją czapkę ze złości.
-Patrz!- krzyknęła dziewczyna- Dom!
Potruchtali w tamtym kierunku. Z daleka było czuć...
-Pierniki- uradował się Hans.
-I czekolada, i biszkopty- Greta aż podskoczyła.
Niewiele myśląc rzucili się na chatkę w celu konsumpcyjnym
-E! Co tu się dzieje?!- drzwi się otworzyły i na światło dzienne wyszła siwa, pomarszczona pokraka w łachach i szkłach co najmniej -20 dioptrii.
Dzieci umorusane czekoladą patrzyły na nią wielkimi oczami.
-Żrecie mój dom?!
-...
-Ach, dzieciaczki- pokraka się rozpromieniła- A nie macie ochoty na kurczaka?
Nie trzeba było im tego proponować drugi raz. Momentalnie wbili się do chaty.

-Dobry był kurczaczek?
-Aha- odparł Hans z pełnymi ustami.
-To może już sobie pójdziemy- Greta wstała od stołu.- Co będziemy pani przeszkadzać.
-Chyba żartujesz- stara wyszczerzyła żółte, krzywe żeby i pchnęła ją z powrotem na krzesło.- Zostaniecie tu do końca życia. Ha ha ha!!!
Po czym odstawiła wokół stołu dziki taniec: klepiąc się po nogach, śpiewała "łydka, łydka, łydki, łydka, łydki, łydki".
Stanęła, wzniosła ręce ku sklepieniu chaty i z obłędem w oczach wykrzyknęła:
-Jakem wiedźma Ferdyrke, upupiam was!
Za oknem błysnęło i rozległ się grzmot.

-Masz jakiś plan?- Hans przyglądał się kratom.
Greta oparła się na miotle.
-Muszę jej jakoś wykraść ten klucz.
Wiedźma rozpaliła ogień w piecu i podeszła do klatki.
-Sprzątaj- rzuciła do Grety, która posłusznie zamiatała.- A ty, mój drogi, zaraz dostaniesz jeść. Musisz przytyć- wyszczerzyła zęby.
Po czym przyniosła chłopcu masę pyszności i wcisnęła między prętami.
Hans od razu rzucił się na jedzenie. Gdy tylko wiedźma zajęła się czym innym, Greta podbiegła do brata.
-Po co to jesz? Jak przytyjesz, to cię pożre.
-Nie mogę sze poczymać- odparł z pełnymi ustami.- To jest pyszne.
-Zdrzemnę się chwilę- oznajmiła Ferdyrke, zdjęła okulary i padła na swe leże.
Gdy dało się słyszeć chrapanie, Greta rzuciła miotłę i podeszła do wiedźmy. Niestety, klucz znajdował się w wewnętrznej kieszeni i nie szłoby go wyciągnąć bez budzenia. Dziewczyna odeszła od legowiska zrezygnowana.
Trzask!
-Co się stało się?!- Ferdyrke zerwała się z leża.- Nic nie widzę, gdzie moje okulary?
-Przepraszam pani wiedźmo- Greta udawała zmartwienie.- Ale zdeptałam pani gogle.

-Zabierz od brata puste talerze- Ferdyrke po omacku rozpalała w piecu.- Przytył już?
-Nie. Jest chudy jak szkielet.
-A tyle żre!
-Chyba ma tasiemca.
-Sama sprawdzę- wiedźma doczłapała się do klatki.- Cho no tu- Hans oparł się o przeciwległą ścianę, poza zasięgiem jej łap.- No chodź, tylko cię pomacam.
Greta wyciągnęła spośród pustych talerzy kość kurczaka, podała bratu i dała oczami do zrozumienia, co ma zrobić. Hans wyciągnął kostkę w stronę Ferdyrke, która złapała ją i pomacała.
-Ależ chudzina. Jedz dalej. Młoda, pyrznieś bratu kolejne porcje.
Gdy jędza odsunęła się od klatki, Greta rzuciła jej pod nogi widelec. Wiedźma usłyszawszy brzdęk, schyliła się, by go podnieść. I wtedy dziewczyna przyrżnęła jej talerzem w łeb.

-Uciekamy!- krzyknęła, gdy już uwolniła brata.
-Tyle tu dobroci, żal to zostawiać. Zanim się ocknie, możemy wynieść co nieco.
Plądrując dom wiedźmy ze smakowitości, natknęli się na worek złota i biżuterii. Radośnie wybiegli z chaty, zabierając łupy. Nie wiedzieli, jakim cudem trafili do wioski...
...która dzień wcześniej została doszczętnie spalona. Mieszkańcy, którzy przeżyli, wynieśli się do miasta.
-Ale jesteśmy bogaci- pocieszył siostrę Hans.

Co z tego, gdy po dwóch latach klepali biedę.
Greta została prostytutką i zmarła na syfa po pół roku procederu.
Hans zajmował się złodziejstwem i został zadźgany przez grupę, w której rewir nieopatrznie wszedł.
Napisane przez Arla dnia grudnia 14 2008
Komentarze
#1 Iros

dnia grudnia 14 2008 21:14:14
Konwencja dosyć odważna, ale mam mieszane uczucia. Szczególnie co do końcówki.
Tak sobie myślę, że gdyby Greta była na tyle dorosła, aby zostać prostytutką, to byliby na tyle duzi, aby wiedźmie przyłożyć talerzem, czy półmiskiem już na początku ich znajomości z babą. A jeżeli wtedy byli zbyt mali to to jest pedofilia, też niezbyt smaczna.
#2 gosias

dnia lutego 16 2009 17:39:02
Super opowiadankoSmile) śmieszne i ciekaweWink
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


Ekipa portalu Wierszek.pl:

1. Administrator główny Neonex - zarządzanie stronką od spraw technicznych i organizacyjnych.
2. Administrator główny Edit - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
3. Administrator główny Resor - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
4.Administrator piotrus88 - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.


Wierszek.pl - wiersze, wierszyki.

Administracja nie odpowiada za wiersze dodane przez użytkowników!

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ostatnie artykuły
planeta Wenus
PATRZĘ w SIEBIE
Czuć
Czas
Juz czas
....ooo
Koniec już....
Nie ma ..
Marzenia...
Po co nie wiem
Zapytazłem..
Zywot
nie udalo sie odesć
Cisza...
ehhh....
....
LordOfMetaphors - Pr...
nicocść...
to straszne
Nie wiem po co....
Boje sie....
Wariat o życiu
nie....da...
buu....
Po...
oo.....P
...ooo
lipton..me zle czyny...
ooo dowiedzialem sie..
nic
nie ma nic
nawet
Matko Boska Sejanska...
....
nieudacznik
Odał bym wszystko
Jestem....
Fajka pokoju
....
Nie żyjesz...
nie wiem...
eeeeeeeee
oooo jak....
Po co...
Po co...
ehhh....zywot nieszc...
Zło
oooolipa
co robic
nie umiem