Nawigacja
Główna
Forum
Biografie
Bannery
Szukaj
Kontakt
Fraszki
Ankieta
Twój kierunek na podróż marzeń to:

Wyspy Karaibskie

Wyspy Kanaryjskie

Australia

Japonia

Wyspa Wielkanocna

Ameryka Północna

Ameryka Południowa

Afryka

Indie

Inne

Przyjaciele
-Zaproszenia
-Podziękowania dla gości
Aktualnie online
Gości online: 19

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 3,123
Najnowszy użytkownik: Danielll

Wiersze, wierszyki i opowiadania

Portal poetycki Wierszek.pl. Dodaj swoje wiersze!

Tworzysz, ale nie ma kto cię NAPRAWDĘ wysłuchać i ocenić? Chcesz podzielić się swoją twórczością, poznać twórczość innych, zasięgnąć cennych rad, które pozwolą ci się udoskonalić? Chcesz wziąć udział w konkursach, a może i wygrać któryś? Chcesz poznać wartościowych ludzi? Dobrze trafiłeś! Tylko tu w przyjaznym gronie naprawdę złapiesz wiatr w żagle! Pomożemy zmienić bryłę w oszlifowany diament, a to wszystko w sympatycznej atmosferze, bez złośliwych docinków! Dołącz do przyjaciół po artystycznym fachu! Zapraszamy!

Boks reklamowy
Nawigacja
Artykuły » Proza » Pałac czarownic
Pałac czarownic
Dziś Memo­r­ial Day*. Poniedzi­ałek kropił promieni­ami słońca, pędząc tłumy ludzi do cienis­tego Prospect - Parku, jak na pustyni tabuny koni do życio­da­jnej oazy. To i ja zaryzykowałem, chcąc zażyć jog­gingu wzorem pod­palanych tubyl­ców, zrzu­ca­ją­cych zbędną nad­wagę. Zami­ast me nogi ponieść na asfal­tową bieżnię, skierowały się, jak zaczarowane do siedz­iby czarownic, mal­own­iczo położonej nad samym jeziorem w parku. Niewielkie molo naprze­ci­wko pała­cyku po prze­ci­wnej stronie jeziora było puste! Wyjąłem z plas­tikowej torby zeszyt i zacząłem notować jakieś istotne, według mnie cieka­wostki, raz poraz czyszcząc zachodzące mgłą oku­lary, nie miałem nas­troju do pisa­nia, patrząc na rajski zakątek. Podzi­wiałem kolumny latarń przed błyszczącym w słońcu pała­cykiem, który zwod­niczo tonął w wodach jeziora.
- A to co za pot­wory! - mach­nąłem ręką przed oku­larami, pot­wory cofnęły się na bez­pieczną odległość, aby za chwilę zaw­is­nąć znów przed moimi oczami. Zdjąłem "patrza­łki", aby zwery­fikować sytu­ację.
Pięć ogrom­nych żukopodob­nych, wypa­sionych owadów krążyło nad moją głową.
- Jak niemieckie samoloty w cza­sie drugiej wojny świa­towej nad Warszawą - kojarzyłem sytu­ację.
Zacząłem wymachi­wać zeszytem, aby odpędzić intruzów. Ale gdzież tam!
Stałem jak głu­pek wymachu­jąc rękami.
Szkoda - blisko, cichutko śpiewał pieśń radości parkowy wodospad, a na nieliczne uto­pi­one w wodzie pnie wdra­pały się błotne żółwie, opala­jąc na słońcu swoje ksz­tałtne łebki. Parkowi paparazzi robili zdję­cia , polu­jąc swymi kam­erami na ciekawe uję­cia kaczek, miłosne pozy­cje żółwi, czy zabłąkanego kolorowego ptaka, który zrezyg­nował z poo­bied­niej, chłod­nej siesty i błąkał się jak opę­tany po parku.
- Pal was licho! - mruknąłem, poko­nany przez żuki olbrzymy, skierowałem się do parkowego pała­cyku , aby wypić mocną kawę.
Minąłem drew­ni­any mostek, pod którym radośnie szczebio­tały jaskółki, zlus­trowałem mały wodospad, minąłem Chińczyka, gra­jącego na trąbce jakieś melodyjne wywi­jasy i okrąża­jąc jezioro, wszedłem do pała­cyku. Przez cały czas mego pobytu w parku, gdzieś z daleka gwał­ciło moje uszy dalekie, głuche dud­nie­nie afrykańs­kich bęb­nów.
- Znów Afryka! - pomyślałem, parząc sobie gardło, czarną jak ten kon­ty­nent kawą.
- Muszę zobaczyć! - pod­jąłem szy­bką decyzję.
Kieru­jąc się głosem bęb­nów, który wabił spacerow­iczów swą tajem­nic­zoś­cią, jak światło ćmy. Krę­tymi ale­jkami zbliżyłem się do tajem­niczych muzyków.
Skąd­inąd wiedzi­ałem, że muzyka tam - tamów leczy chore stawy i kolana. Już raz próbowałem chłonąć energię z afrykańskiego bębna, co opisałem w opowiada­niu "Bęben".
Przy parkowej obwod­nicy, gdzie codzi­en­nie, bez względu na pogodę, było zawsze sporo bie­gaczy, row­erzys­tów i leni­wych spacerow­iczów, zgro­madził się spory tłumek ciekaws­kich, kiwa­ją­cych się z przy­tu­pem w takt muzyki bęb­nów. Cały w skowronkach** dołączyłem do ciekaws­kich, ener­gicznie przebierając nogami wśród kolorowego tłumu na parkowej murawie.
- Gdyby widzieli to moi pobratymcy, a jeszcze lep­iej dawni sąsiedzi i zna­jomi - skom­ple­towany czubek, powędrowałaby opinia w świat, jak nic - pomyślałem.
W krót­kich, zielonych spo­denkach i w let­niej koszulce, prezen­towałem się pewnie jak stary zdzi­waczały harcerzyk.
- Co mi tam, jeden cudak więcej, czy mniej w tym tłu­mie, co za różnica - kalku­lowałem, uspraw­iedli­wia­jąc siebie z inności.
Dopiero jak znudził mi się egzor­cyzm tańczącego tłumu, pod­szedłem bliżej do orkiestry, dyskret­nie się przyglądając, policzyłem kolorowe bębny i bębenki o zróżni­cow­anym ksz­tał­cie i wielkości. Nal­iczyłem ich trzy­dzieści, grali w więk­szości kolorowi, sadzę że Afroamerykanie, kilku w śred­nim wieku białasów, parę kobiet wys­tro­jonych w krzy­czące kolorami, długie spód­nice i skąpe bluzeczki, przez które śmiało patrzyły na tłum hebanowe, obfite piersi.
Tłum dygał w takt bęb­nów, lecząc świadomie, czy też nieświadomie energią z dale­kich kon­ty­nen­tów kolana i stawy, a może i dusze - kto wie, kto wie?
Stałem i patrzyłem.
- Hej men! - chcesz zagrać? - czy­ta­jąc z mej twarzy podziw dla muzy­cznej orgii, rzu­cił pytanie, jak dla psa kość, najbardziej wykolorowany grubas - chyba szef, tego ener­gety­cznego cyrku. Jego czarna twarz lśniła od potu, wyciśniętego jak sok z cytryny przez świąteczne emocje i upał. Była godz­ina druga po połud­niu.
- Sto dolców, skombinuję instru­ment - spróbu­jesz?
- Dziękuję, ale nie - powiedzi­ałem.
Polowanie na idiotów - wiedzi­ałem coś o tym.
Niby niewinne pytanie, ale zgasiło moją wiarę w moc leczniczą tej egzo­ty­cznej muzyki. Ale czy tylko egzo­ty­cznej? - trudne pytanie, na które nigdy nie zna­jdę odpowiedzi.
Parkowy pałac czarownic rozsy­pał się w gruzy wraz z moimi muzy­cznymi ideałami.

*Memo­r­ial Day- dzień pamięci.
**cały w skowronkach- szczęśliwy na tę okoliczność (aut.)

Napisane przez gem dnia czerwiec 14 2011
Komentarze
#1 kinga d

dnia czerwiec 14 2011 11:33:42
Ciekawe, ciekaweSmile
#2 gem

dnia czerwiec 14 2011 12:55:05
Dzięki Mariusz, o to mi chodzi. Poprawiłem u siebie. Myslniki są przy konwersacji to reguła. Myslniki gubię przy puszczaniu opowiadania na wierszyku, póxniej mogę nie pozbierać do kupy, ale jest ok. póxniej sprawdzę, dzięki kinga.Smile
#3 Edit

dnia czerwiec 14 2011 15:52:16
Wyrzuciłam Ci te r12 które oszpecało taki dobry tekst...mam pytanie gem dlaczego nie chciałeś zagrać?Smile
#4 gem

dnia czerwiec 14 2011 22:16:50
Edytko zadajesz mi żenujące pytanie, choc odpowiedź jest w tekscie. Ale niech tam uzupełnię. Otóż jak wszem i wobec wiadomo, nie jestem muzykalny, nawet nigdy pałą w rodzimy bęben nie waliłem na wiejskiej zabawie. A moje artystczne występy kończyły się niepowodzeniem i kompromitacją, może kiedys to opiszę. Pomny tych wydarzeń, zrezygnowałem. Przecież w bębny walono gołymi rękami! Widownia miałaby ze mnie ubaw po same pachy(gwóźdź programu), a ja bym pokaleczył ręce. Po prosto wykopano by białasa z orkiestry, a oklaskom nie byłoby końca-oni, potrafią się bawić. Dziekuję Edytko za taką popularnosć....dobrze, że zawsze jestem trzeźwy jak swinia, to nie polazłem tam. Ale co żem podrygał to moje....he,he.Grin
#5 Spoks

dnia czerwiec 26 2011 11:44:56
Zazwyczaj nie czytuję prozy czy też ponad koniecznych, nienaturalnych i długich opisów, lecz ten wydał mi się możliwy do "przełknięcia" i już na samym wstępie dość ciekawy.
Tak też zrobiłem ten wyjątek, no i nie żałuję.
Historyjka niczym z Lunaparku, a przy okazji dowiedziałem się co nieco na temat tego Dnia Pamięci który w ten to swój osobisty sposób upamiętniłeś. Wink
Opis już od samego wstępu lekko humorystyczny by na koniec skutecznie od poniższego momentu mnie rozbawić.

- Hej men! - chcesz zagrać? - czy­ta­jąc z mej twarzy podziw dla muzy­cznej orgii, rzu­cił pytanie, jak dla psa kość, najbardziej *)kolorowany grubas

Potem jeszcze 100$ i podobnie jak rozwiały się złudzenia i celu tej "leczniczej" muzyki, tak wyjaśniło się dlaczego zapewne również od tamtej pory nie przepadasz już za tą.
Niby niewinne pytanie, ale zgasiło moją wiarę w moc leczniczą tej egzo­ty­cznej muzyki. Ale czy tylko egzo­ty­cznej? - trudne pytanie, na które nigdy nie zna­jdę odpowiedzi.
Parkowy pałac czarownic rozsy­pał się w gruzy wraz z moimi muzy­cznymi ideałami.


No cóż!
Może po prostu trzeba było kupić gdzieś płytę CD za dolca i zwyczajnie delektować się w domu!? Wink

Co do;
*Memo­r­ial Day- dzień pamięci.
**cały w skowronkach- szczęśliwy na tę okoliczność (aut.)

dzięki (gem) za wyjaśnienia, ale chyba też nie doceniasz czytających Wink

gifyanimowane.w.interia.pl/gify/zabawne/grubasek%20tanczy.gif
#6 gem

dnia czerwiec 26 2011 22:51:20
Ale wystroiłes mnie w dzikusa....he,he. Dzięki za komentarz. Moje opowiadania nie są dokumentem, ale jest dużo prawdy. PoTwoim komentarzu wypadałoby opisac murzyńską imprezkę...no, zobaczymy. Oni potrafią się bawić. Dawno temu nawet zaliczyłem ich weselisko-ale egzotka, te ich imprezki....Wyczerpujaco piszesz, to nie bedę przywlekle re-komentować.Pozdrawiam.Smile
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


Ekipa portalu Wierszek.pl:

1. Administrator główny Neonex - zarządzanie stronką od spraw technicznych i organizacyjnych.
2. Administrator główny Edit - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
3. Administrator główny Resor - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
4.Administrator piotrus88 - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.


Wierszek.pl - wiersze, wierszyki.

Administracja nie odpowiada za wiersze dodane przez użytkowników!

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ostatnie artykuły
Wiersze
Mów do mnie jeszcze
Czucie
Do D.
SAMOTNOŚĆ
Echa roztrwonionych ...
Wpadliśmy
[zbyt długo]
Chcę pieszczoty
Co nieco stuknięty
Księżniczka
Pstryk!
Zawsze pierwsze
pragnienia
Słowa są początkiem
Po drugiej stronie s...
Po omacku
Srebrna końcówka zimy
Zatrzymaj sie
Kulipotech
Nie Od Dziś
Pani Twardowska
Pamięci księdza Twar...
Twoje słowa
Buciki
MOC ŻYCIA
Świst
Letnie fantazje tęsknot
Sex
Akt oskarżenia
Metafizyka
Zamiast
A może tak inaczej...
Wygnani poeci
Ostatni kwiat nadziei
Błękit
13 grudnia
zorza
kontrola
fragmenty
Wywczasy
Nie zastąpią
Znamię
Zobaczymy
Biały Kruk
szeptem
Ciało kobiety
Ból istnieje
Taka piękna
Ludzie z Alfa Centauri