Nawigacja
Główna
Forum
Biografie
Bannery
Szukaj
Kontakt
Fraszki
Ankieta
Twój kierunek na podróż marzeń to:

Wyspy Karaibskie

Wyspy Kanaryjskie

Australia

Japonia

Wyspa Wielkanocna

Ameryka Północna

Ameryka Południowa

Afryka

Indie

Inne

Przyjaciele
-Zaproszenia
-Podziękowania dla gości
Aktualnie online
Gości online: 28

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 3,123
Najnowszy użytkownik: Danielll

Wiersze, wierszyki i opowiadania

Portal poetycki Wierszek.pl. Dodaj swoje wiersze!

Tworzysz, ale nie ma kto cię NAPRAWDĘ wysłuchać i ocenić? Chcesz podzielić się swoją twórczością, poznać twórczość innych, zasięgnąć cennych rad, które pozwolą ci się udoskonalić? Chcesz wziąć udział w konkursach, a może i wygrać któryś? Chcesz poznać wartościowych ludzi? Dobrze trafiłeś! Tylko tu w przyjaznym gronie naprawdę złapiesz wiatr w żagle! Pomożemy zmienić bryłę w oszlifowany diament, a to wszystko w sympatycznej atmosferze, bez złośliwych docinków! Dołącz do przyjaciół po artystycznym fachu! Zapraszamy!

Boks reklamowy
Nawigacja
Artykuły » Proza » Maszyna do liczenia czasu
Maszyna do liczenia czasu
Maszyna do liczenia czasu

Tak. Mam już sto pięćdziesiąt lat. Czy to dużo, czy mało - diabli wiedzą. Ten czas, moi drodzy mieszkańcy dwudziestego pierwszego wieku, ma zupełnie inny ciężar niż za waszych błogich, statecznych dni.
Boli mnie wszystko, ale te zgrzyty k kłucia mam zamknięte w elektronicznych szafkach. Są jak mruczące kotki, którym daję czasem prztyczek w ucho. Wtedy zasypiają.
Jestem w programie. Raz na minutę naciskam panel sterowania "Wieczną Wiosną", żeby skoordynować ze sobą wszystkie firmy w naszym kraju i wszystkich ludzi, którzy żyją w danej chwili. Od dwóch lat mamy w tej części Programu opcje "świeżo Urodzone Noworodki" oraz "Niedawni Zmarli". Moja pomocnica, stuletnia Agata, z czułością ich nazywa Przybylcami i Odbylcami a ja wybaczam jej te dziwolągi językowe. Jest młoda i nudzi się trochę na naszym posterunku.
Niekiedy wspominam moją młodość, ale nie bardzo mogę sobie wyobrazić, jak wyglądałem w prehistorii istnienia naszej firmy. Byli wtedy dyrektorzy oddziałów, kierownicy grup, moi koledzy. Wszyscy młodsi ode mnie.
Już dawno nie żyją, choć byli tacy posłuszni Idei. Tak się starali zrozumieć sens istnienia "Wiecznej Wiosny" i swoje miejsce w jej ustawicznych zmianach i przebudowach.
Pamiętam, że w biurze głównym starano się ze wszystkich sił sporządzać jak najwięcej instrukcji dla pracowników końcówki, aby dobrze ich zmotywować do pracy. Wrzała pełna zapału krzątanina w wysyłaniu listów do pracowników niższego szczebla. Im więcej, tym lepiej. Za tę gorączkową aktywność były nagrody.
Kierownicy wyciskali z wykonawców ostatnie poty, żeby przegonić konkurencję, więc niektórzy moi koledzy chorowali, inni ukrywali swą naruszoną przez wieczną bieganinę psychikę pod potęznymi dawkami psychotropów. Liderzy stawali się przystawkami do programów komputerowych. Odejście na jeden dzień od płynących z nich informacji groziło wypadnięciem z systemu - a za tym szły poważne kary pieniężne.
Forsa. Coraz więcej forsy od klientów albo stukanie nas w łeb przez przestraszonych kierowników, którzy co tydzień spowiadali pracowników z każdej minuty dnia.
Wbijanie na stałe do mózgu modelu "B.R.OD.A", który uczył, krok po kroku, jak zaskoczyć jegomościa swoją niezależnością, zobojętnieniem na odsuwanie się daty kontraktu ; jak uruchomić w jego psychice strach z powodu niezaspokojonych potrzeb i wytworzyć pożądanie bezpieczeństwa. Ten skrót, który miał rozbawiać pracowników pierwszej linii walki - podobno to dobrze wpływa na pamięć - w rozwinięciu brzmiał: "Bierz Robaka OD APSAKA".
Na szkoleniach trzeba było głębiej wejść w ten zabawny skrót.
"Bierz" oznaczało działanie w gruncie rzeczy ofensywne, które musi zakończyć się sukcesem. "Robaka" dotyczyło wszelkiego typu klientów. "OD" - tu podkreślano, żeby nie mylić go z przyimkiem mówiącym, że coś od kogoś dostajemy, ale, że ta procedura od nosi się do sposobu działania np. "Od tyłu", "Przez zaskoczenie".
Wreszcie najważniejszy element kodu: "APSAKA". Dla osoby nie wtajemniczonej to głupia zbitka literowa. Dla każdego pracownika naszej placówki oznaczała dzadzieścia sposobów podejścia do klienta. Hasło "APSAKA" musi wywołać w mózgu trenowanego, w ciągu trzech sekund, całą listę procedur, z odpowiednimi przykładami. W ten sposób nabierało ono sensu dla określonej, zamkniętej grupy ludzi.
Niektórzy z nas, w zwykłej rozmowie, zaczynali nagle recytować formułki ze schematów sprzedaży. Przenosiły się one ze szkoleń i spotkań z klientami na życie prywatne, nabierały ciała. Jak na tamte czasy, byliśmy starzy i baliśmy się, że zostaniemy bez pracy. Nie przejmowaliśmy się więc pomieszaniem dwóch światów - sztucznego z rzeczywistym.
Ale, co ja mówię ! Przecież to ja jestem matuzalemem. Jak to się stało, że jedyny pozostałem na posterunku, do 2096 roku ? Chociaż byłem najstarszy ?
Byłem ciekawy, wściekle ciekawy, co ztego wszystkiego wyniknie. Przyjąłem więc strategię obserwatora, który, w ramach istniejącej sytuacji, szuka takiej pozycji w firmie, która nie zaangażuje mnie zbytnio w procedury systemu i kontrolę mojego życia. To kosztowało, Żadnych możliwości awansu, dosyć skromne zarobki, opinia o mnie, że jestem dziwakiem i indywidualistą.
Byłem na prostej drodze do odejścia z firmy. Pole manewru zwężało się. Uratował mnie nowy pomysł "Wiecznej Wiosny" - przechodzenie na sprzedaż okienkową i stopniowe pozbywanie się pracowników, którzy odwiedzają klientów. Zrobiono wówczas ze mnie strażnika IDEI. W naszej firmie nie ma wieku emerytalnego.
Prawie wszyscy kierownicy i dyrektorzy odeszli, bo nie było już dla nich miejsca w nowej organizacji. Pozostali w niej self-made mani, którzy mieli pomysł na siebie - jak przechwycić władzę nad okrojonym, dwustuosobowym oddziałem wyrobników po siedemdziesiątce.
Kij nie był juz potrzebny, bo większość z tych facetów i kobiet (tych zostało zaledwie piętnaście) wierzyła w system, jak rozbitkowie na tratwie, gdy wspólnym ruchem wioseł na wzburzonym morzu o zmiennych prądach, przywołują zamazany horyzont.
Wyrwałem się ztej grupy, ja, samotny pływak. Przestałem wierzyć w forsę, racjonalność umysłu, ratunek z niebios i postawiłem na obserwację. Zostałem bezpłatnym doradcą tych drapieżnych jastrzębi. Tym, który czuwa nad wiecznym wizerunkiem firmy. Patrzyłem z góry na firmę, analizując jej kolejne konfiguracje i powoli zagłębiałem się w pogmatwaną nić procesów, które zachodziły w je środowisku, tak podatnym na drobne zmiany w otoczeniu.
W procesach nieliniowych - takie zachodzą w wielkich firmach pozostających pod presja konkurencji, także na giełdzie, w zjawiskach pogodowych, ekonomicznych - układy są nieprzewidywalne w końcowym etapie ich istnienia. Zbyt dużo może się po drodze wydarzyć. Same plotki delikatnie modelowały strukturę naszej firmy. Ja o tym wiedziałem i prognozowałem przyszłość na bardzo krótki dystans. To ich zadowalało.
Ale mnie chodziło o co innego. Zobaczyć koniec, gaśnięcie tego molocha, skręcanie się w feerii ostatnich błysków ognia i jego rozpad ostateczny w popielisku.
Zemsta ? Triumf ? Próba siły ? I to nie, i to nie - choć moim myślom towarzyszył nieraz bezczelny chichot, że dowalę im.
Im? A kim oni byli, kim są ? Nie ma "ich", gdyż stali się częścią szalejącego systemu, zazębieni między sobą - palec za palec, oko za oko, nawet włos za włos. Chodziło raczej o zadanie bolesnej rany temu instytucjonalnemu potworowi, żeby wykręcał się na lewą stronę, błagając o chwilę oddechu.
Takie było moje marzenie już od drugiej klasy szkoły podstawowej, gdy patrzyłem na rodziców, którzy wstawali co rano z łóżka, szli do pracy, żeby wykonywać codziennie dziwne ruchy przekładania papierów na biurku.

X

Cóż, może powinienem wam opowiedzieć coś niecoś i "Świeżo Urodzonych" i "Niedawno Zmarłych".
Od dawna wnikamy w DNA każdego człowieka i wiemy właściwie o wszystkich słabościach organizmu. Powiem mocniej - domyślamy się na co każdy obywatel umrze i w jakim mniej więcej czasie.
Nasz rejestr wychwytuje wszystkich ludzi narodzonych. Wysyłamy im testy genetyczne i tych, którzy nie mają widocznych defektów w kodzie genetycznym, ale predyspozycje do chorób, ubezpieczamy od leczenia za pomocą nowoczesnych terapii lub na poczet narządów, które będą wyhodowane z ich komórek skóry.
Ci, którzy urodzą się z widocznymi deficytami zdrowia, dostaną leczenie lub protezy w miejsce zagrożonych narządów, z ubezpieczenia rodziców.
"Niedawno zmarli" zostawią swoje zdrowe organy lub protezy do czasowego lub stałego wykorzystania przez żyjących osobników - mamy na to odpowiednie rozwiązania, które zapewniają nieprzerwany dopływ częsci z magazynu światowego.
Jak porozumiewamy się z obywatelami ?
Poprzez Internet ?... to już stara śpiewka. Dziś można wysyłać nie tylko informacje, ale wszelkiego rodzaju przesyłki i dokumenty za pomocą komputera kwantowego.
Wszelkie obiekty są przekazywane w ułamku sekundy, bez względu na odległość, bez podróży na nośniku fizycznym. Proteza nogi, na przykład, w tym samym prawie czasie przebywa w biurze wysyłkowym w Nowym Jorku i pojawia się w magazynie części zamiennych w Warszawie. Wykorzystano tu praktycznie, po upływie niemal wieku, zasadę nieoznaczoności Heisenberga.
Każda informacja czy przesyłka jest podpisana przez dyrektora właściwego
działu, specjalistów, dostawców. Ale to...nie sa już ludzie, lecz wysoko wysoko wyspecjalizowane części Systemu.
Mają oni, oczywiście, imiona i nazwiska, jakieś życiorysy, drogę zawodową, sukcesy a nawet osobisty styl porozumiewania się z klientami, bo obywatele nie mają zaufania do maszyny i nie wiedzą, że "my" to zespoł skomplikowanych procedur.

X

agata ostatnio wraca do wspomnieć. Czy to jest efekt znudzenia liczbami, powtarzalnością zadań, które wykonujemy ? Może się starzeje ?
Jej kobieca natura od dwóch lat daje o sobie znać w postaci żartów, łagodnych zdrobnień wprowadzanych do suchego języka statystyki urodzeń i zgon,ów, wtęsknocie z rozmową twarzą w twarz z "obiektami" naszych działań.
Wczoraj wysłała do mnie kilka listów na temat pewnego Cygana, którego spotkała w młodości w tramwaju i sktórym wymieniała długie spojrzenia płynące z "głębi duszy". Nie mogąc wyrazić dokładnie tego, co chciała, powracała do tematu przez cały dzień.

No tak, o ile pojęcie dnia ma jakiś sens w naszym życiu - moim i Agaty.
Umówmy się, że chodzi o upływ 12 godzin. Wymyślamy sobie, oczywiście, pewne przystanki w naszej egzystencji, zeby odczuwać strumień czasu i płynąć w nim. Dużą rolę w naszej żywotności odgrywa także ból, który pozwala na mobilizację sił witalnych. Do jego generowania mamy odpowiedni program, który włączamy co drugi dzień, na pięć, dziesięć, piętnascie minut i wyłączamy, gdy zaczyna słabnąć nasza wytrzymałość.
X
Od dwóch lat nie notowałem swich myśli, bo to, co się działo na naszym posterunku, zaburzyło mój spokój i poczucie misji. Bałem się, że Agata zacznie tworzyć własny świat.
Zaczęły się pojawiać wśród nas dziwne postaci - pałetali się wokół jacyś ludzie bez kończyn, z różnymi defektami. Potem pojawiły się koty, psy, w kocu cały wiejski inwentarz. Moja pomocnicz zaczęła wykorzystywać funkcje sytemu "Wieczna Wiosna" do tworzenia hologramów świata zewnętrznego. Stworzyła nawet siebie samą, młodszą o 70 lat.
W naszym świeice zaczęło wrzeć ludzkie życie. Sa już śluby, pogrzeby, narodziny całej gromady dzieci. Członkowie społeczności wymyślonej przez Agatę kłócą się miezy sobą, wychowują pociechy, wysyłają je do szkoł, miewaja klopoty finansowe. Chodzą do pracy w firmach, które ich wykorzystują, wjeżdżają na granicę, wymyślają nowe technologie.
Mamy już prezydenta, rząg, mafię narkotykową... Niedługo wyleci w przestrzeń kospiczną trzydziestoletni pilot wojskowy - specjalista od zaawansowanej robotyki.
Trzeba ciągle rozbudowywać niektóre funkcje systemu.
Zacząłem się bać, bo moja Idea zamazywała się. Czy jestem dalej Wielkim Kontrolerem czy też może zbawicielem ludzkości...albo tylko kółkiem w maszynie ?
Chwiała się moja tozsamość, więć postanowiłem wyłączyć się z "Wiecznej Wiosny" na jakieś dziesięć lat.
Nacisąłem klawisz "hibernacji", okryłem się ciepłą cyfrową kołderką i spokojnie zasnąłem.
X
Czuję wibrowanie w kościach, przelatują przeze mnie kłując eprądy. Otacza mnie mętne światło i atakuje daleki szum wentylatorów. Głosy, głosy potężnieją... Szum fal, ostre zapachy, stukoty i jękliwe zawodzenia... Budzę się.
Naciskam guzik memuara. Ostatni zapis: 24 Grudnia, 3003 rok. DO STRAŻNIKA IDEI
"Agata nie żyje od 8 lat. Poddała się anihilacji, wybierając funkcję "reset". Zostawiła list do STRAŻNIKA, że świat, który powstał w maszynie, przerósł ją. Jej holograficzna wersja, Agata nr 2, przejęła większość jej marzeń i planów.
Nowa ziemia ewoluowała w ciągu ośmiu lat do rozmiarów kosmicznych. Ludzie ją zamieszkujący wybierają się właśnie do Czarnej Dziury w ich galaktyce, żeby odwiedzić świat alternatywny.
Czy chcesz, STRAŻNIKU IDEI, włączyć się do naszej podróży ?
Malgorzata




Napisane przez Malgorzata dnia listopad 30 2012
Komentarze
#1 Jazon Din Alt

dnia grudzień 01 2012 03:10:51
:-) Lubię poczytać taką odskocznię w stylu S. Lema czy I. Asimowa :-)
Mam nadzieję, że to nie czarnowidztwo w stylu ,,wróżek'' naciągaczek. :-)
Jak to mówią, co bardziej zrównoważene wapniaki - na dwoje babka wróżyła ;-)
Najważniejsze, by nie dać się zwariować.
Osobiście podoba mi się ten styl:-)
Pozdrawiam
#2 matik7891

dnia grudzień 01 2012 11:07:32
Obiecuję przeczytać - tylko teraz mam mało czasu. Przeczytam później i napiszę, co myśle Wink
#3 Malgorzata

dnia grudzień 01 2012 11:15:57
Zgadzam się, że te literówki są nie do przyjęcia. Wynikało to że zmęczenia przepisywaniem, co mnie nie tłumaczy.
Co do stylu, powiem, że wytrawny dziennikarz powiedział , że jest dobry.
Mnożące się pytania ? Nie zwróciłeś uwagi na to Mariuszu, że tekst nabiera w ten sposób dynamiki.
A co z emocjami, niepokojem - te sprawy, być może płynące z tego opowiadania, nie interesują Ciebie ? Ten tekst wymaga solidnej korekty i Twoje baczne oko doskonale się z tym poradziło. Dziękuję za korektę. To dla mnie dobra nauczka.
Malgorzata
#4 Malgorzata

dnia grudzień 01 2012 11:21:19
Jazonie, to jest groteska. Biurokracja jest molochem, którego nie można zagryźć, bo w nieskończoność się odradza.
Malgorzata
#5 matik7891

dnia grudzień 01 2012 11:57:51
Do mnie ten tekst nie przemawia. Może dlatego że przy czytaniu skupiłem uwagę na wyłapywaniu błędów (których i tak nie przytoczę, bo Mariusz już to zrobił). Będę szczery: To nie jest historia dla mnie; nudziłem się w trakcie czytania, nawet musiałem wracać i czytać któryś akapit jeszcze raz.
Styl taki sobie. Strasznie rzucają się w oczy te wszystkie literówki, a że jest ich najwięcej pod koniec tekstu, to tym bardziej oznacza że się śpieszyłaś - byle tylko postawić kropkę. A przecież pomysł to tylko połowa, liczy się (a moim zdaniem jest najistotniejsza) forma, styl - żeby nawet jak piszesz o pierdołach - się fajnie, bez zgrzytów i z zainteresowaniem czytało.

Wydrukuj to sobie. Przeczytaj i nanieś poprawki (na kompie czasem błędów tak nie widać jak na kartce papieru). A jak nie, to na kompie. Ale popraw to, bo generalnie, pomijając samą historię, masz dość lekki styl i gładko się to czyta. To trzeba poprawić.
Bo czego się spodziewasz po niedoszlifowanym tekście? Jakich opinii? Oceny samej treści? Bo jeśli tak, to do mnie ta historia nie trafiła.

Biurokracja jest molochem, którego nie można zagryźć, bo w nieskończoność się odradza.

Dlatego najlepszy jest chaos ;p
#6 Jazon Din Alt

dnia grudzień 01 2012 12:06:25
A to hydra...
Technokratyczne rządy zawsze chyliły się ku upadkowi...korupcja, wyzysk i brak widoków wyjścia z tego marazmu niemożności...
Im bardziej skomplikowany jednak system, tym bardziej zawodny i wcześniej czy później się rozleci.
Dla mnie przekaz na czasie :-)
#7 kinga d

dnia grudzień 01 2012 19:26:54
Shock ciekawe wyobrażenie przyszłości Wink
#8 Malgorzata

dnia grudzień 01 2012 19:53:39
Początek tej przyszłości już jest. Sama pracowałam w takiej firmie, Kingo.

Malgorzata
#9 Malgorzata

dnia grudzień 01 2012 19:57:10
Dzięki, Matik. Wysłałam jeszcze raz poprawioną wersję, bo mi okropnie wstyd.
Myślę, że teraz będzie lepiej czytać.

Małgorzata
#10 Malgorzata

dnia grudzień 03 2012 14:36:22
Maariuszu, ja też byłam kiedyś redaktorem a także publicystką i wiem jak czyta się wtedy książki innych, bezwiednie poprawiając niedoskonałe zdania tłumacza.

Chodzi mi o coś innego. Autor opowiadania, zwłaszcza jeśli jest początkującym "pisarzem", chciałby wiedzieć, czy jego tekst wzbudził zainteresowanie. Czy dał komuś do myślenia np. na temat cywilizacji, wywołał jakieś uczucia, kazał zastanowić się nad tym, co dzieje się wokół nas bardziej "z lotu ptaka".
Analizujesz tekst od strony poprawności języka - to bardzo ważne i chwała Ci za to.
Każdy z nas, piszących do "Wierszka", chciałby jednak wiedzieć, czy jego próba dostarczyła jakąś wartość innym ludziom. Tego mi brakuje w Twoich profesjonalnych ocenach.
Małgorzata
#11 Spoks

dnia grudzień 17 2012 20:36:45
No popatrz!
Dopiero co wczoraj przy okazji porządkowania zbiorów filmowych czy to muzycznych zastanawiałem się nad metodą czy też algorytmem zliczającym/sumującym jak i przeliczającym wynik na odpowiednio duże jednostki, dajmy na to dni czy tygodnie.
W internecie oczywiście znajduje się kalkulator czasu pod;
http://kalkulator.../godzinowy
jednak autor nie umożliwił jego instalacyjnego stosowania i opiera się on bezpośrednio na działaniu sieci w trybie on-line, co ogranicza i możliwość jego stosowania znacznie zawęża.
Tak więc pokusiłem się o samodzielne opracowanie metody, bo nie mówię że programu do realizacji tego celu.
Napisanie formuły sumującej jedynie pojedyncze wprowadzane "ręcznie" dane nie jest trudne i zrobiłem to niemal natychmiast.
Gorzej sprawa przedstawia się gdy chodzi już o sumowanie całych list czy też tabel danych.
Tak więc, bez Excela się nie obejdzie!

Ale to już nie w tym roku.
Tak w ogóle nie jest to najważniejsze, bo bardziej zależy mi o w miarę pełne zapanowanie nad posiadanymi zbiorami gdy chodzi tylko o autorów, nazwy czy tytuły.

Tak więc, gdy już tylko się z tym uporam, bardzo chętnie i ten artykuł czy to felieton przeczytam.

Tymczasem, pozdrawiam. Smile)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


Ekipa portalu Wierszek.pl:

1. Administrator główny Neonex - zarządzanie stronką od spraw technicznych i organizacyjnych.
2. Administrator główny Edit - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
3. Administrator główny Resor - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
4.Administrator piotrus88 - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.


Wierszek.pl - wiersze, wierszyki.

Administracja nie odpowiada za wiersze dodane przez użytkowników!

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ostatnie artykuły
Do Wszystkiego
Twój zapach
Człowiek
Wiersze
Mów do mnie jeszcze
Czucie
Do D.
SAMOTNOŚĆ
Echa roztrwonionych ...
Wpadliśmy
[zbyt długo]
Chcę pieszczoty
Co nieco stuknięty
Księżniczka
Pstryk!
Zawsze pierwsze
pragnienia
Słowa są początkiem
Po drugiej stronie s...
Po omacku
Srebrna końcówka zimy
Zatrzymaj sie
Kulipotech
Nie Od Dziś
Pani Twardowska
Pamięci księdza Twar...
Twoje słowa
Buciki
MOC ŻYCIA
Świst
Letnie fantazje tęsknot
Sex
Akt oskarżenia
Metafizyka
Zamiast
A może tak inaczej...
Wygnani poeci
Ostatni kwiat nadziei
Błękit
13 grudnia
zorza
kontrola
fragmenty
Wywczasy
Nie zastąpią
Znamię
Zobaczymy
Biały Kruk
szeptem
Ciało kobiety