Tworzysz, ale nie ma kto cię NAPRAWDĘ wysłuchać i ocenić? Chcesz podzielić się swoją twórczością, poznać twórczość innych, zasięgnąć cennych rad, które pozwolą ci się udoskonalić? Chcesz wziąć udział w konkursach, a może i wygrać któryś? Chcesz poznać wartościowych ludzi? Dobrze trafiłeś! Tylko tu w przyjaznym gronie naprawdę złapiesz wiatr w żagle! Pomożemy zmienić bryłę w oszlifowany diament, a to wszystko w sympatycznej atmosferze, bez złośliwych docinków! Dołącz do przyjaciół po artystycznym fachu! Zapraszamy!
Max spokojnie sobie czytał księgę, którą zostawił mu Filip. Dzięki niej mógł nieco zrozumieć kim jest nekromanta i nauczyć się władać niektórymi swoimi mocami. Aktualnie dotarł do rozdziału "klątwy".
"Oprócz przywoływania nieumarłych nekromanta posiada umiejętność rzucania klątw. Klątwy działają jedynie na jakiś czas, a każda z nich nie działa na wszystkich..."
Przerwał wyczuwając jakby niewielkie drganie. Spojrzał na stolik na której stała szklanka z wodą. Na powierzchni wody widoczne były równo oddalające się okręgi, co potwierdzało jego przeczucie.
W jednej chwili, jakby na zawołanie pojawił się oślepiający blask i huk. To trwało zaledwie pięć sekund. Następnie wszystko ucichło i powróciło do normy. W powietrzu unosił się jedynie zapach spalenizny.
Max wstał i zaczął iść w stronę kanapy, z której wydawało mu się wydobył się ten blask.
Zaskoczył się bardzo, gdy za kanapą obok odkurzacza zobaczył leżącą dziewczynę.
Wtedy usłyszał pukanie do drzwi.
Ledwo otworzył drzwi i do jego pokoju bez żadnego słowa wyjaśnienia wpadł Filip z jakąś dziewczyną.
- Czy mi się wydawało, czy widziałem jakiś blask? - Zapytał od razu Filip.
- Nie, dobrze widziałeś. Jakaś dziewczyna leży za kanapą...
Filip szybko podszedł do kanapy z dziewczyną, w której już od samego początku wyczuwał coś niezwykłego.
Dziewczyna wystraszona zaczęła krzyczeć:
- Dagmara! Obudź się i powiedz, że Ci nie jest!
Filip podniósł jej głowę do góry wpatrując się w nieprzytomną dziewczynę.
- Tylko straciła przytomność. Zaraz się obudzi.
- Przepraszam - Odezwał się Max - Co tu się właściwie dzieje?
- Tu leży Dagmara, która jest strażniczką, a to jest Ola - Pierwsza od tysiącleci kupidyna.
- Kto?
Filip podszedł teraz do lodówki, aby wyjąć z niej kostki lodu.
- Pamiętasz jak opowiadałem Ci o parze, która zapobiegła wojnie czarodziejów i magów?
- Tak.
- Wówczas krainę Elmond ocalił czarodziej i kupidyna.
- Ale z tego, co pamiętam, to związki czarodziejów z magami były zabronione. Przecież wypowiedzieli sobie wówczas wojnę.
- Zgadza się. W tych mrocznych czasach Oni się pokochali. Oczywiście jedni uważali, że rzuciła na niego czar.
- Jaki czar?
Filip znów podszedł do leżącej Dagmary. Ola nie przejmowała się tym, co teraz mówi Filip. Na kolanach podtrzymywała głowę swojej przyjaciółki i wpatrywała się w nią nie ruchomo.
- Kupidyna ma moc zakochiwania.
Max popatrzył teraz na Olę. Już wiedział dlaczego biło od niej takie ciepło. Dagmara zresztą też miała coś takiego w sobie, że czuł się zupełnie bezpieczny.
Wówczas zauważył, jak bransoleta na dłoni Dagmary zalśniła. Po tym dziewczyna od razu otworzyła oczy, które nie miały widocznych źrenic. Były po prostu czarne.
Wstała tak szybko, że wszyscy nie wiedzieli co właściwie teraz się dzieje. Na ich oczach Dagmara powoli zaczęła unosić się.
- Czy to normalne u niej? - Spytał Max.
- Raczej nie... Odpowiedziała Ola.
Dagmara wyciągnęła przed siebie rękę z bransoletą i przemówiła dziwnym głosem:
- Wszyscy teraz zginiecie!
Max nie wiedział jak to się stało, ale poczuł w sobie dziwna siłę. Wypowiedział dziwne słowo i machnął ręką.
Nad Dagmarą ukazał się żółty obłok, a Ona sama jakby znów straciła przytomność. Po chwili upadła z powrotem na podłogę. Max szybko podbiegł i zdjął z jej ręki bransoletę, którą rzucił w kąt, tak jakby go oparzyła.
- Co ja zrobiłem? - Spytał Max
- Rzuciłeś klątwę...
- Jaką klątwę? Przecież tylko coś wymamrotałem i machnąłem ręką.
- Klątwę odwracającą. Czar, który miała na nas rzucić zadziałał na nią. No ale teraz przynajmniej mogę zrobić eliksir i jej podać. Dzięki temu przynajmniej nie będzie się zamieniał w strażniczkę nieświadomie.
Filip wyjął z kieszeni kosmyk włosów Oli i zaczął wypowiadać jakieś zaklęcie. Ola cały czas tylko wpatrywała się w swoją przyjaciółkę. Max po prostu usiadł z myślą, żeby nic tym razem nie popsuć.
Wszyscy zapomnieli zupełni o bransolecie, która leżała teraz w koncie mieniąc się różnymi kolorami.
Gdzieś w Eldomie na twarzy Dervina pojawił się uśmiech, bo odnalazł ciekawą grupę: czarodzieja, nekromantę, strażniczkę i kupidynę, dzięki której znacznie prościej mógł kontrolować wszystkich.
autor: Resor
Zakazane zaklęcie cz.9
-9-
Cel zawsze był dla niej jasny. Teraz stała jakby w jakimś zamku, ale jak zwykle nie zastanawiała się jak się tutaj dostała. Najważniejsza było wykonanie misji: zapobiec złu, a tutaj aż emanowało ono z każdej strony. Za każdym razem dokładnie czuła zło gdy znajdywała się blisko niego.
Usłyszała jak ktoś w oddali otwiera drzwi i powoli zbliża się w jej kierunku. Musiała użyć teraz jednej ze swojej zdolności. Podbiegła do ściany zamku, zamknęła oczy i stała się niewidoczna. Ciężkie kroki, jakie słyszała musiały należeć do mężczyzny. Bała się otworzyć oczy, gdy ten ktoś przechodził już obok niej. Obawiała się tego, że ją wówczas zobaczy. Jeszcze nie znała na tyle swoich mocy, aby im bezgranicznie zaufać. Nieznany mężczyzna zatrzymał się na chwilę przy niej, tak jakby wyczuwała, że ktoś tu jest. Na szczęście z drugiego końca usłyszała kobiecy głos:
- Mój Panie, już mamy.
Dopiero gdy usłyszała jak zamykają się drzwi z drugiego końca korytarza znów otworzyła oczy. Nie wiedziała jednak w którą stronę iść. Tam, gdzie skierowała się przechodząca przed chwilą tędy osoba czuła ogromne pokłady zła.
Jednak było coś jeszcze. Z drugiego końca, skąd szła ta osoba zła aura jakby pulsowała. Wówczas tak jakby coś jej podpowiadał, że to tam ma się udać. Po cichu zaczęła szybkim krokiem zmierzać w tym kierunku.
Gdy znalazła się już przy drewnianych drzwiach nacisnęła na klamkę. Niestety były zamknięte. Znów musiała użyć swoich zdolności: zamknęła oczy i stała się niewidzialna. Teraz dodatkowo mogła przeniknąć przez drzwi. Wówczas towarzyszyło jej najbardziej nieprzyjemne uczucie jakie znała, ale nie miała innej możliwości.
Po przejściu przez drzwi znalazła się w niewielkim pomieszczeniu, gdzie panował ogólny nieład. Wszędzie porozrzucane były różne papiery z jakimiś zapiskami w nieznanym jej języku. Na środku stał mały stolik na którym leżały dwie grube książki i złota bransoleta. Lśniła ona dziwnym blaskiem i to od niej pulsowała ta moc. Teraz wiedziała, że musi wziąć ją stąd i gdzieś ukryć. Domyślała się, że służy ona do czynienia zła, ale nie wiedziała dokładnie jakiego.
Gdy podeszła do stolika wzięła w rękę bransoletę. Miała ją po prostu włożyć do kieszeni i wyjść z zamku. Jednak ona lśniła tak niezwykłym blaskiem, że nie mogła oprzeć się pokusie, aby ją przymierzyć na rękę. "Tylko na chwilę. Zaraz zdejmę i już pójdę" - Mówiła sobie w myślach. Wokół niej przez środek, co jakieś pół centymetra lśniła na niej biała perła, a wokół każdej wyryte były różnorodne wzory.
Po założeniu poczuła jakby ulgę, błogi spokój i jakby wypełniającą ją nową moc. Dosłownie w chwili, gdy ją założyła usłyszała jak otwierają się drzwi z przeciwnej strony korytarzu. Szybko zamknęła oczy.
Mężczyzna otworzył drzwi do pomieszczenia w którym się znajdowała, wyciągnął przed siebie rękę w której trzymał jakby jakąś różdżkę i powiedział:
- Oddawaj!
Nie mogła uwierzyć, że jej czar teraz nie działa. Widocznie bransoleta blokowała moc. Otworzyła więc oczy i wówczas poczuła jakby to bransoleta zaczęła kierować nią. Również wyciągnęła przed siebie rękę na którą ją założyła.
Mężczyzna jakby się zwątpił w to, co teraz ma zrobić, a Ona dopiero teraz mogła mu się przyjrzeć. Dość szczupły i wysoki , ubrany w coś co przypominało długi płaszcz w kolorze granatowym. Ciemne długie włosy, oczy zupełnie czarne bez źrenic.
Po chwili poczuła jakby bransoletka się nagrzewała, a Ona dostawała od niej nową porcję mocy. Z pereł osadzonych na niej zaczynało wydobywać się promienie światła. Po kolei wypełniały małe pomieszczenie swym blaskiem. Nieznany mężczyzna trzymając dalej przed sobą rękę z różdżką cofnął się o krok nie wiedząc co teraz ma zrobić.
Gdy już z wszystkich pereł wydobyły się smugi światła zaczęły one wirować. Mężczyzna drugą ręką teraz przysłonił oczy. Efektowi temu zaczynało towarzyszyć dziwny dźwięk - jakby gwizd z czajnika, w którym gotuje się woda. Czym szybciej promienie z pereł zaczynały się kręcić, tym ten dźwięk coraz bardziej się nasilał. W końcu był taki nie do zniesienia, że mężczyzna się odwrócił zatykając uszy.
Gdy zdawało się, że bransoleta już cała świeci, a dźwięk uzyskał swój kulminacyjny punkt, mężczyzna został przez tą siłę przyparty do ściany i po chwili nastąpił jakby wybuch.
Mężczyzna uwolniony od emanującej energii od razu spojrzał się w stronę, gdzie stała dziewczyna. Jej jednak już tam niebyło. Zmarszczył brwi i krzyknął najgłośniej jak potrafił. Dobrze wiedział, że nie będzie teraz mógł użyć zakazanego zaklęcia.
Krzyk ten usłyszał sługa, który po chwili przybył do małego pomieszczenia. Karzeł od razu zapytał:
- Coś się stało mój panie?
- Bransoleta została skradziona...
- Przez kogo?
- Wydaje mi się, że to była strażniczka.
- Panie, to daje nam jednak nową możliwość. Wiesz przecież co dzieje się z tym, który nie jest świadom mocy bransolety.
Na twarzy jego pana pojawił się uśmiech.
- Faktycznie Habrysie, masz rację. Zacznij czynić przygotowania. Musimy mieć po swojej stronie strażniczkę!
Będę szeptem co nigdy nie milknie
Ciepłym wiatrem niosącym nadzieję.
Złotym blaskiem zaklętym w duszy
Co przez perły miłości się śmieje.
Będę ciszą co krzyczy tęsknotą
Łzą co spływa cichutko po twarzy.
Szarym brukiem, po którym piechotą
Kroczą ludzie do nieba ołtarzy.
Będę gwiazdą co gaśnie o świcie
I uśmiechem spełniającym marzenia.
Kroplą szczęścia co wlewa się w życie
Rubinowym dotykiem spełnienia.
Będę twoim radosnym porankiem
Szarych oczu odbiciem lustrzanym.
Ścieżką wiary, co gryzie się z lękiem
Słodkim łykiem twej porannej kawy...
autor casia
GRATULUJEMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
SYLWESTER 2012
Z najlepszymi życzeniami...
Na nadchodzące Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok chciałam wszystkim złożyć jak najlepsze życzenia.Dużo radości i optymizmu, wiary która pozwoli na zrealizowanie marzeń ...ciepła bliskich i tego co w życiu chyba najważniejsze czyli... dużo zdrowia. Byśmy uśmiechali się nie tylko od święta a swoją miłością dawali promyk nadziei innym...
Edit
Zakazane zaklęcie cz.8
-8-
Filip spotkał Olę, gdy ta szła na uczelnię. Wówczas zaproponował jej wyjście do kina. Ona się zgodziła, ale później na zajęciach zaczęła się zastanawiać, czy dobrze zrobiła. Ostatecznie stwierdziła, że pora skończyć ze strachem przed jej mocą.
"Jeśli się wyda - to trudno" pomyślała sobie w końcu. Miała w sumie dość już rezygnowania z własnego szczęścia, tylko dlatego, że mogła stracić tą moc. Doszła nawet do wniosku, że nawet dobrze by było gdyby pozbyła się tej niezwykłej swojej umiejętności. Była już zdecydowana, że nawet powie o tym Filipowi wprost.
Gdy wyszła z uczeni była zadowolona ze swojej decyzji. Mimo tego, że zaczął padać deszcz szła uśmiechnięta na samą myśl, że umówiła się z chłopakiem, który w sumie się jej podobał. Gdy deszcz zaczął padać mocniej postanowiła schronić się na przystanku, gdzie siedziała już jakaś para. Krople deszcze mocno uderzały o szklane ściany przystanku. Ola spojrzała dopiero po jakiejś minucie na siedzącą w ciszy parę. Chłopak wyglądał na zdenerwowanego, a dziewczyna na smutną. Potem szybko pomyślała: "Tylko nie uwalniaj swojej mocy" Przymknęła oczy i po prostu wsłuchiwała się w odgłosy deszczu.
- Przepraszam Cię, jeśli to Cię uraziło - Usłyszała nagle po chwili głos chłopaka - Ale w sumie zdenerwowałem się gdy zobaczyłem, jak obejmujesz tamtego chłopaka.
Wtedy Ola poczuła nagły przypływ ciepła. Zawsze się jej to zdarzało, gdy odczuwała jak ktoś kogoś kocha. To była część jej mocy. Wiedziała też, że zazwyczaj po tym uczuciu, jej moc się wymykała.
- Czyli jesteś zazdrosny? - Zapytała dziewczyna.
- Tak. Bo ja Cię... kocham.
Ola już nawet nie słyszała deszczu. Czułą rosnące wewnętrzne ciepło i poczuła znany jej słodki zapach. Była już pewna na sto procent: oni naprawdę się kochają. Odwróciła głowę w stronę siedzącej pary. Zobaczyła jak wzrok chłopaka szukał odpowiedzi we wzroku dziewczyny, która jeszcze nic nie powiedziała. Ola uśmiechnęła się i zamknęła swoje oczy. Po chwili gdy je otwarła z radością poczuła jak to ciepło, które ją wypełniało uderzyło w siedzącą parę. Chwilę po tym się pocałowali.
Wówczas Ola jeszcze bardziej się uśmiechnęła, bo zdała sobie sprawę z tego, że jej moc daję szczęście innym, oraz jednocześnie uszczęśliwia ją, że komuś pomogła. Od tego momentu zaczęła na nowo się zastanawiać, czy powiedzieć Filipowi o tym, że jest Kupidyną.
Gdy wróciła do mieszkania Dagmary nie było. Na stale był liścik: "Poszłam na kurs niemieckiego". Odetchnęła wówczas z ulgą, że znów nie znikła jako strażniczka.
Usłyszała pukanie do drzwi. To mógł być tylko Filip, więc od razu otworzyła drzwi.
- Jak tam? - Spytał od razu - Mam nadzieję, że jesteś gotowa do wyjścia i nie zniechęcił cię ten deszcz.
Dopiero teraz dziewczyna spojrzała na zegarek. Nie zorientowała się nawet, że dochodziła siedemnasta.
- Proponuję wyjść wcześniej.
- Tak, tak - Odpowiedziała nieco zmieszana - Poczekaj jeszcze chwilę. Muszę trochę rozczesać włosy i w ogóle...
- Nie ma sprawy, będę w kuchni.
Ola dość szybko się poprawiła makijaż i ułożyła włosy. Po jakiś dziesięciu minutach wyszli już na zewnątrz. Filip trzymał parasolkę. Wyczuł, że Ola o czymś rozmyśla.
- Coś się stało? - spytał.
Ola wówczas spojrzała na niego. Podjęła szybką decyzję: "On nie może nawet się domyślać, że o coś mnie trapi". Szybko więc odpowiedziała:
- Nie nic... Na jaki film w ogóle mnie zaprosiłeś?
- A jakaś komedia. Coś o kucharce. Zauważyłem, że rano przypaliłaś tosta i tak jakoś mi się skojarzyło.
Przez całą drogę rozmawiali o jej kuchennych wyczynach. Gdy już dotarli i usiedli na sali umilkli na większy moment. Aleksandra myślała o tym czy wyjawić mu swoją tajemnicę, a Filip o tym jak poprosić ją o kosmyk włosów. W momencie, kiedy zaczął się film Filip postanowił od razu przejść do rzeczy:
- Słuchaj, mam bardzo nietypową prośbę.
Ola z przymrużonymi oczami popatrzyła na swojego nowego kolegę.
- Dasz mi swój kosmyk włosów?
Ola się zaśmiała. Jakiś chłopak siedzący przed nimi odwrócił się i zmierzył zabójczym wzrokiem Olę. Ona automatycznie przytknęła usta dłonią.
"On jest nie normalny. Dobrze, że nie powiedziałam mu." - Pomyślała sobie automatycznie.
- Wiem, że to dziwne... - Ciągnął dalej Filip - Ale potrzebne mi są do... pewnego doświadczenia.
Ola uspokojona już zaczęła myśleć o prośbie. Wówczas nagle wyczuła znów znajome ciepło. Wystraszyła się, bo wiedziała co to zwiastuje. Zauważyła wówczas parę siedzącą trzy rzędy przed nimi. Domyśliła się, że to ich pora. Chciała o tym nie myśleć.
- Tak dam Ci ten kosmyk.
Zaczęła szperać w torebce. Filip zauważył zmianę nastroju u Oli. Dziewczyna jakby się czymś wystraszyła.
- Nie bój się, nie jestem nienormalny.
"Jeśli zetnę kosmyk włosów, to może moja moc nie zostanie uwolniona" - Pomyślała w tej chwili Ola wyjmując z torebki małe nożyczki do przycinania paznokci. Filip ku swojemu zdziwieniu zobaczył, jak pośpiesznie zaczyna malutkimi nożyczkami ciąć końcówkę włosów.
Wtedy coś jakby w tych włosach zalśniło. Na początku Filip pomyślał, że to przez światło od ekranu na którym wyświetlał się film.
- Masz.
Ola podała mu pukiel włosów. Jednak uczucie ciepła nie zmalało. Filip zaczął baczniej przyglądać się ściętym włosom. Nic wówczas nie zauważył. Ola tymczasem zaczynała odczuwać jakże znajomą słodką woń. Zamknęła oczy, uśmiechnęła się. Po chwili otworzyła oczy. Teraz Filip nie mógł powiedzieć sobie, że to tylko złudzenie. Zobaczył, jak postać Oli świeci złotym blaskiem, równie mocno jak jej oczy. Wiedział od razu kim jest jego koleżanka. Czytał przecież o tym wiele razy. Gdy jej moc przestała działać jego tezę potwierdziła całująca się w tym momencie para.
- Jesteś Kupidyną.
Ola ze zdziwieniem spojrzała na Filipa.
- Skąd wiesz?
1. Administrator główny Neonex - zarządzanie stronką od spraw technicznych i organizacyjnych.
2. Administrator Edit - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
3.Administrator Szlachcic - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
4. Moderator Iros -moderowanie, publikowanie prac i newsów.
Wierszek.pl - wiersze, wierszyki.
Administracja nie odpowiada za wiersze dodane przez użytkowników!