Nawigacja
Główna
Forum
Biografie
Bannery
Szukaj
Kontakt
Fraszki
Ankieta
Co najczęściej uaktywnia twoją wenę twórczą?

Miłość

Tęsknota

Gniew

Szczęście

Smutek

Nuda

Chęć stworzenia czegoś nowego

Inne

Przyjaciele
-Zaproszenia
-Fotograf Kartuzy
-Scrapki
Aktualnie online
Gości online: 36

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 3,117
Najnowszy użytkownik: Soul000

Wiersze, wierszyki i opowiadania

Portal poetycki Wierszek.pl. Dodaj swoje wiersze!

Tworzysz, ale nie ma kto cię NAPRAWDĘ wysłuchać i ocenić? Chcesz podzielić się swoją twórczością, poznać twórczość innych, zasięgnąć cennych rad, które pozwolą ci się udoskonalić? Chcesz wziąć udział w konkursach, a może i wygrać któryś? Chcesz poznać wartościowych ludzi? Dobrze trafiłeś! Tylko tu w przyjaznym gronie naprawdę złapiesz wiatr w żagle! Pomożemy zmienić bryłę w oszlifowany diament, a to wszystko w sympatycznej atmosferze, bez złośliwych docinków! Dołącz do przyjaciół po artystycznym fachu! Zapraszamy!

Boks reklamowy
GNIAZDO ORŁA


Autor: Resor.

-------

Część 1: "Festyn"

Po opublikowaniu mojej pierwszej historii "Tam, gdzie czai się zło" dostałem dużo listów. W większości z nich najwięcej było pytań na temat tego, czy od razu chciałem być detektywem. Oczywiście odpowiedź brzmi nie. Wiążę się z tym pewna historia, którą postanowiłem w tej części opisać.

*

To było, gdy miałem czternaście lat i można powiedzieć, że to była moja pierwsza sprawa. Wtedy jeszcze tak tego nie traktowałem - dla mnie po prostu była to kwestia wyjaśnienia czegoś. Sama sprawa okazała się prosta do wyjaśnienia - lecz wówczas nawet sam detektyw Robert, który prowadził tą sprawę nie wpadł na oczywistą odpowiedź.
Wtedy wówczas, jako młody chłopak chciałem zostać ornitologiem.
Fascynowała mnie przyroda i wszystko, co było z nią związane. Zresztą do tej pory lubię przebywać na łonie natury.
Pamiętam, że wszystko zaczęło się w pierwszym dniu wakacji zaraz po dniu rozdaniu świadectw. Wówczas nasza gmina urządziła, jak co roku festyn. Wówczas był on bardziej nagłośniony niż zwykle, bo jednocześnie nastąpiło oficjalne otwarcie naszego rezerwatu. Razem z moim przyjaciele Zbyszkiem pojechaliśmy na swoich rowerach, aby uczestniczyć w festynie, który odbywał się na działce, tuż przy rezerwacie. Zbyszek zafascynowany był FBI, CIA oraz podobnymi organizacjami - wszędzie widział ich działalność. Miał nawet swoją teorię, że to Oni stworzyli tu rezerwat, bo chcą coś tam ukryć.
Burmistrz, który był na rozdaniu świadectw zdradził wtedy, że w rezerwacie znajduje się nawet gniazdo orła. Ta wiadomość sprawiła, że jeszcze bardziej chciałem jak najszybciej zwiedzić cały rezerwat.
Po dwóch godzinach spędzonych w rezerwacie zgłodnieliśmy i postanowiliśmy wrócić. W drodze powrotnej Zbyszek zwrócił uwagę na dwie czarne furgonetki stojące na obrzeżu naszego miasteczka, które nie stały tu wcześniej.
- Zobacz! To na pewno federalni! - Zsiadł z roweru i powiedział z ekscytacją wskazując na te furgonetki.
Wtedy jak zwykle studziłem jego zapał:
- Przestań! To na pewno wozy jakiś stacji telewizyjnych, które miały transmitować otwarcie naszego rezerwatu.
On wtedy popatrzał na mnie z wielkim oburzeniem:
- Widziałeś kiedyś czarne furgonetki stacji telewizyjnych? I do tego nieoznaczone?! Przecież zwykle chwalą się przynajmniej swoim logo...
- No to może po prostu przyjechali goście od organizacji tej imprezy. Czekają a się skoczy, żeby posprzątać po sobie.
- I też nie mają logo? Nie sądzisz, że dziwne?!
Popatrzałem na niego z rezygnacją:
- A po co tu mieli by przyjeżdżać federalni?
- Mówię Ci cały czas, że Oni w tym rezerwacie coś ukryli !
- Lepiej już jedźmy dalej. Jestem strasznie głodny.
- Mówię Ci, że niedługo wyniknie jakaś afera.
Znów wsiedliśmy na rowery i popędziliśmy dalej. Przez resztę drogi Zbyszek nawijał o federalnych i skutecznie zasiał wątpliwość, że faktycznie coś się może stać.
Gdy byliśmy już blisko naszych domów zauważyliśmy, że ktoś po drugiej stronie mojego domu się wprowadza.
- Może to federalni ? - Znów podjął Zbyszek.
- Przestań już! Chodź podjedziemy i zobaczymy.
Podeszliśmy do wielkiego dęba, który rósł po drugiej stronie ulicy. Skrywając się za nim zaczęliśmy obserwować. Z wielkiego białego tira wyszedł grubszy mężczyzna. Miał na głowie czarną bejsbolówkę z jakimś logo. Dobrze pamiętałem wykłady Zbyszka, że niektóre formacje mundurowe, takie jak SWAT chętnie z nich korzystał.
- A nie mówiłem - Powiedział ciszej mój przyjaciel, gdy byliśmy dostatecznie blisko.
Wtedy zauważyłem, że podchodzi do niego Pani Helena. Pani po czterdziestce Niosła coś zapakowanego w pojemniku. Zawsze, jeśli pojawiał się ktoś nowy w obrębie pięciu kilometrów, to musiała go przywitać i zaprosić na wieczorek zapoznawczy. Przy tej okazji zawsze zakładała swoją czarną obcisłą sukienkę, która uwydatniała jej grubszą sylwetkę. Jasne, krótko ścięte włosy świetnie kontrastowały z tą kreacją.
- Dzień dobry Panu ! - Usłyszeliśmy jej doniosły głos - Miło mi powitać Pana w imieniu wszystkich mieszkańców naszego miasteczka. Nazywam się Helena.
- Stanisław - Odpowiedział z trudem podając jej prawą rękę, uważając, aby nie upuścić trzymany cały czas pakunek.
- Przyniosłam ciasto na dobry początek.
Wciągała przed siebie trzymany pojemnik w nadziei, że rzuci wszystko i z radością przyjmie upominek. Stanisław popatrzał na wielkie pudło trzymane przez niego, a potem odwrócił się w kierunku ciężarówki i krzyknął:
- Marianna ! Podejdź tu!
Wtedy zobaczyłem ją po raz pierwszy. Śniada cera, piękne, gęste, czarne włosy, kręcone w zwiewne loki, i słodkie brązowe oczy.
- To Pani Helena.
- Dzień dobry, uśmiechnęła się jakby na przymus podając prawa rękę.
- To moja córka Marianna. Marianno weź proszę od Pani ciasto.
Marianna bez słowa usłuchała ojca.
- A Pańska żona ?
- Nie żyje - Odpowiedział krótko.
- Przykro mi. Nie wiedziałam...
- W porządku, a teraz Pani wybaczy. Mamy dużo do zrobienia...
- Chciałam jeszcze zaprosić na wieczorek zapoznawczy. Odbędzie się jutro o 20:00.
- Raczej nie przyjdziemy, ale dziękuję za...
- Musi Pan przyjść - Przerwała mu Helena - Mój mąż wylatuje pojutrze do Moskwy. Wróci pewnie dopiero za dwa tygodnie. Musi go Pan poznać, no i pozostałych członków straży sąsiedzkiej.
Mówiąc to zrobiła maślane oczy. Biedny Pan Stanisław nie mógł się ruszyć, przyparła go do ciężarówki. Nie mógł odmówić - chodź widać był, że niema najmniejszej chęci wybierać się na jakiś wieczorek zapoznawczy.
- No dobrze - Uległ w końcu.
- Świetnie! Proszę pamiętać: jutro o 20:00.
Uradowana pobiegła w stronę swojego domu. Nowy sąsiad kiwnął głową w stronę swojej córki dając jej jednocześnie coś do zrozumienia. Ta zmruża oczy i powiedziała:
- I tak prędzej czy później się dowiedzą.
- Lepiej będzie dla ciebie, jeśli nastąpi to później... A najlepiej: w ogóle.
Następnie bez sowa już pomaszerowała w stronę ich nowego domu. Stanisław podążył za nią.

------------

C.D.N.
Edit dnia marzec 19 2013
Komentarze
#1 Edit

dnia marzec 19 2013 09:43:12
Smile
#2 Resor

dnia marzec 19 2013 11:47:27
Iwonn - dzięki. Jak jest pomysł, to wystarczy mieć trochę chęci Smile
#3 matik7891

dnia marzec 19 2013 17:28:14
Powtórzenia:

To było, gdy miałem czternaście lat i można powiedzieć, że to była moja pierwsza sprawa. Wtedy jeszcze tak tego nie traktowałem - dla mnie po prostu była...

Wtedy wówczas...Wówczas nasza gmina urządziła, jak co roku festyn. Wówczas...

zdradził wtedy, że w rezerwacie znajduje się nawet gniazdo orła. Ta wiadomość sprawiła, że jeszcze bardziej chciałem jak najszybciej zwiedzić cały rezerwat.
Po dwóch godzinach spędzonych w rezerwacie...

Jest tego więcej (tych powtórzeń). Wywal je.

Podeszliśmy do wielkiego dęba
A nie dębu?

Mówiąc to zrobiła maślane oczy. Biedny Pan Stanisław nie mógł się ruszyć, przyparła go do ciężarówki.

W jaki sposób przyparła go do tej cieżarówki? Robiąc 'maślane oczy' :-)

Nie będę więcej wypisywał, to powinno wystarczyć dla autora.
Jakoś nie przekonał mnie do siebie ten tekst, może gdyby jeszcze nad nim posiedzieć... I co federalni mieli by robić w Polsce? Ten Zbyszek to sam jest niezły agent ;-)
Tyle ode mnie. Dziękuje.
#4 Resor

dnia marzec 19 2013 20:14:33
Dzięki za trafne uwagi - postaram się uważać na powtórzenia. Mam nadzieję, że kolejna część będzie lepsza Smile
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


Ekipa portalu Wierszek.pl:

1. Administrator główny Neonex - zarządzanie stronką od spraw technicznych i organizacyjnych.
2. Administrator główny Edit - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
3. Administrator główny Resor - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.
4.Administrator piotrus88 - moderowanie, publikowanie, edytowanie prac i newsów, zarządzanie portalem od strony organizacyjnej.


Wierszek.pl - wiersze, wierszyki.

Administracja nie odpowiada za wiersze dodane przez użytkowników!

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ostatnie artykuły
Dojrzała
Deszczowy poranek
Zmarszczki na wodzie
Kusiciel
Jestem więc jestem
Zapach mirabelki
Bajka o żabieniu z B...
To serce?
Nicość
Baranek
Dzikość serca
Kolory
Zielone morze
Ty jesteś
Okruszynka
Piątek w pracy
Stacja "Szalonych Ka...
Niestrudzona
Wiosna
Słowa
Awers i rewers
Litości
Bywa
Z nadzieją.
Krzyk
Nicość
W szczelinie
Śmierć nadejdzie sama
Samotność w tłumie
A jednak miłość
bez komentarza
Łzy
Lekkość namalowana
Lim-erotyki
Duch
Szept
Uspokojenie
Wierzę...
Mieścina nad Bugiem
Jaskółka
Chwilo trwaj
Widzę anioła
Usta
PSEŁDO BABCIA
OGONEK
KOGUCIK
STONKA
AMOR
CHŁOPIEC SAMEGO PIEKŁA
XXI WIEK